WITAM... do wszystkich forumowiczów.
Jak każdy nowy uczestnik forum spędziłem ostatnią godzinę na wymyślaniu jakiegoś oryginalnego tytułu na ten post. Jak już w końcu dostałem olśnienia (nie w postaci żarzącej się żaróweczki nad głową, a raczej w postaci otrzymania prosto w głowę piorunem objawienia) i tchnąłem iskrę życia w kilka opcji (bo z doświadczenia wiem, iż jedna opcja to zawsze za mało) to oczywiście okazało się, iż inni mnie wyprzedzili i to o kilka lat, ale do rzeczy.
Z zamiarem dołączenia do waszej wspaniałej gromadki noszę się od zlotu Pomniejszych Bóstw, gdzie poznałem wielu z was osobiście, co dało mi na tyle odwagi, aby pierwszy raz w życiu być członkiem jakiejś społeczności. Naprawdę pierwszy raz!
FB i G+ nie mam więc nie istnieję. (Społecznościówek nie używam z powodów religijnych <religii własnego pomysłu stworzonej na potrzeby nieposiadania kont społecznościowych>)
Na forum na studiach nie bywałem, pewnie dlatego, z braku połączenia z wiedzą kolektywu, nie mam dyplomu.
GG jest obecnie niemodne,
Skypa używam tylko po to, by napisać kolegom, iż zrobiłem turę, ich ruch.
Dzięki wam, odważyłem się wyjść z Mroków i w świetle dnia, na poświęconej ziemi Wyspy Bogów, dołączyć do elity, /śmietanki/, wisienki na torcie (wybrać tylko jedną opcję poprzez narysowanie dokoła niej czerwonym mazakiem w miarę elipsowatego kształtu, choć w 37a% przypominającego kółeczko)
Moje kilkunastu dniowe opóźnienie mogę wytłumaczyć, (wiem, wiem, tylko winni się tłumaczą, ale skoro już jestem winny, mam prawo do przemowy końcowej) tym, iż zły Los rzucał mnie kłody pod nogi w postaci:
Pragnienia uprzedniego zapoznania się z zawartością forum, a nie mało tego.
Większość mojego doświadczenia z Pratchettem,to Świat Dysku w jego ojczystym języku, więc musiałem nadrobić od razu kilka pozycji w naszym alfabecie i przyznam się szczerze, iż coś, co przeczytałem/przesłuchałem kilka razy i byłem przekonany, że przecież wiem o co chodzi, to po zaznajomieniu się z przekładem Cholewy, uśmiałem się tak samo, kiedy spotkałem książkę po raz pierwszy.
Nie mogłem się zarejestrować na swojego głównego nicka, nie wyskakiwał żaden komunikat o duplikacji niców i dopiero po informacji administratora, iż taki nick istnieje, doszedłem do wniosku, iż zarejestrowałem się tu do was lata temu na inny, nieistniejący już email (inny email, inna osobowość, inne ideały te same ciało), jak się okaże, że to moje alter ego, (a nie inny człowiek myślący jak ja), potrzeba będzie usunąć tego zombie.
Z jednym z forumowiczów poruszyłem sprawę serialu Babilon 5 i po zapoznaniu się z prawie wszystkimi odcinkami, jestem w stanie się z nim pokłócić, iż to nie jest najlepszy SF jaki nakręcono.
Wracając do głównego tematu. Z Pratchetem jestem "zapanbrat" od 10 lat odkąd mój współlokator podrzucił mi "Na Glinianych Nogach", wciągnęła mnie na tyle, iż przeczytałem ją jednym haustem i z tego co wiem, w momencie kiedy Vimes przyjmował kaprala Cudo Tyłeczek, o 2 w nocy, mojego sąsiada obudził tajemniczy rechot.
Moja ulubiona książka/opowiadanie?
Najtrafniejszą odpowiedzią by było to z czym miałem styczność ostatnio, a że często wracam to do tego faworyta brak. Obecnie są to "Pomniejsze bóstwa", (jeszcze wczoraj to był "Trollowy Most"), a to za sprawą klątwy pewnego boga w żółwiej postaci, (chciałem ją tu przytoczyć, ale posługiwanie się klątwami wątpliwej przyzwoitości słownej w pierwszym poście, raczej nie jest wskazane. Napomknę tylko, iż pewne części ciała osoby obarczonej klątwą mają dostać skrzydeł i odlecieć).
Zdolności bohaterów Świata Dysku, jakie chciał bym posiadać:
Umieć krzyczeć "RATUNKU" we wszystkich językach świata.
MÓWIĆ DUŻYMI LITERAMI.
Poprawnie akcentować zwrotki piosenki: Złoto, Złoto, Złoto.
Kogo nienawidzę ?
Osób, które posiadają grę Swiat Dysku Ankh-Morpork w wersji Deluxe i to z całego serca.
Skąd pochodzę?
Pierwotnie spod Szczecina, miejscowość Łobez.
Teraz z Balic pod Krakowem.
Dokąd zmierzam?
Jak jest już ustalone miejsce i grono forumowiczów i jeżeli okażę się godny to na 31 rocznicę świata dysku.
P.S. Jeżeli ktoś mnie tu odpisze coś nieprzychylnego mej osobie, niech wie, iż na swoich usługach mam jeża imieniem "Furia" i nie zawaham się go użyć.



