Jostein Siwy napisał(a):No cóż, "Wszyscy jesteśmy podejrzani" Joanny Chmielewskiej. Po raz umpty, ale co to szkodzi?
O. Parę dni temu też sobie przeczytałem. Też fyfnasty raz, ale to chyba jedno z jej najlepszych dokonań.
Jostein Siwy napisał(a):No cóż, "Wszyscy jesteśmy podejrzani" Joanny Chmielewskiej. Po raz umpty, ale co to szkodzi?




























Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?























Niektórzy sądzą, że po wycięciu starych borów i przekopaniu jarów na orne pola zmniejszyła się ilość czortów i wiedźm na bujnej ziemi ukrainnej. Są nawet i tacy mądrale, jak córka Horbakowskiego popa, którzy twierdzą, że w ogóle czorty i wiedźmy nigdy nie istniały, więc i teraz tym bardziej nie mogą włóczyć się między ludźmi, bo przecież dowodu osobistego mieć nie mogą, a bez tej pieczętowanej i bardzo nieprzyjemnej książeczki nikt nie przejdzie i dwóch wiorst po szosie do Korca, ani po gościńcu do Mirohoszczy. Jest trochę prawdy w tych gadaniach ludzkich, co do dowodów osobistych mianowicie. Dawniej wędrujący czort ukradł sobie paszport i hulał, gdzie chciał. Dziś nie to! Fotografię kazali namazać klejem i przylepić, a wiadomo, nie namalujesz takiego obrazka, jaki z diableską pomocą wyciągnie z czarnej skrzynki Żyd wędrujący po wsiach z trójnogiem i rozkazem polskiego prystawa, aby malować niewinnych ludzi. A gdyby nawet Żyd z przyjaźni namalował i jaką wiedźmę, to i tak musiałaby zgłosić się na post do strażników polskich, a tam zaraz pytają: a gdzie się urodziła? a ile ma lat? a jak imię matki, szwagra, nawet ojcu rodzonemu nie przepuszczą, ciekawi tacy! Cóż może powiedzieć czort czy czarownica? zełgać na nic, sprawdzą w kancelarii u starosty. Więc cała rozmowa byłaby niedługa i taka oto. Pyta starszy postu:
-Jak nazwisko, znaczy familia?
-Czort
-Ładnie! I podobny że ty do czorta, sobacza duszo! - mówi grzecznie starszy, ani wiedząc, że to czort prawdziwy. - A imię jak?
-Imię też czort! - odpowiada wróg rodzaju ludzkiego.
-Łżesz, takiego imienia nie ma w kalendarzu! - gniewa się starszy.
A diablisko jak zacznie się tłumaczyć a wykręcać jak piskorz w błocie:
-Nie z kalendarza moje imię, ale z boru ciemnego, z jarów wilgotnych, głębokich, z żółtych trzcin i zielonych ługów nadbrzeżnych. A dał mi imię wicher jesienny, nocka czarna do chrztu mnie trzymała, obmył mnie deszczową wodą chłodną najstarszy pop na świecie: chmura ciemna, kłębiasta...
...
Opowiem wam, nic nie utaję, co sam widziałem. Wierz - nie wierz, na dębie rosną żołędzie, a mnie od twojej wiary w brzuchu nie przybędzie. Kto łgarstwo miele - mokrą trzcinę ściele, zbudzi się rankiem - wodę wynoś dzbankiem, a gdzie dureń leży - wąchać nie należy... Komu nie ochota słuchać, niech idzie do szkoły, tam mu opowiedzą nauczycielki, że ziemia się kręci jak pijany młynarz z Hoszczy na Boże Narodzenie...






















































Powrót do Niekoniecznie o Terrym...
Muzyka duszy, dodał(a) grace
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników