Ach, Wrocław... To miasto ma jakąś magiczną aurę, bo skupia samych fantastycznych ludzi. Piękny jesienny weekend pełen wspaniałych wspomnień: przeszłam niezliczoną liczbę kilometrów, widziałam Panoramę, poczet Matejki i Odrę z lotu Polinki. Tańczyłam skrzypka na rynku, szlajałam się po jakichś podejrzanych dzielnicach i podjeżdżałam niewidzialnym samochodem w nocy do McDrive'a. Nie zabrakło oczywiście Dixita, kalamburów w miejscach publicznych i dużej ilości trunków złocistych (choć Ssaku ma rację, że pod hasłem "piwo Wrocław" kryje się o wieeele więcej). Tak czy inaczej - to jeden z moich ulubionych wątków na tym forum!

Cały czas się wzruszam, jak sobie przypomnę Wasze argumenty na przystanku tramwajowym - naprawdę, gdybym miała choć cień możliwości, aby to sensownie zorganizować, zostałabym cały tydzień, albo i miesiąc.
Baaardzo dziękuję tubylcom za gościnność, prowadzenie przez miasto i zapewnianie rozrywek, przyjezdnym za współudział w tym wrocławskim najeździe oraz wszystkim razem i każdemu z osobna za spotkanie i towarzystwo
