Świat Dysku

niekonsekwencje Terry'ego

O płaskim świecie dyskusje

Re: niekonsekwencje Terry'ego

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 23 sie 2014, o 07:57

Nigdy nie wysychają, bo są szybko zjadane? ;) właśnie z poczucia "żeby się zeschło"? ;) wiesz, najgorszy grzech w Poznańskiem to "marnotrawstwo". Nawet nie wiesz, ile ja rzeczy musiałam na studiach zjeść;)))), właśnie słysząc tekst "szkoda, żeby się zmarnowało" ;)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Reklama

Re: niekonsekwencje Terry'ego

Postprzez Uuu! » 23 sie 2014, o 20:15

Cudo_Tyłeczek napisał(a):Nigdy nie wysychają, bo są szybko zjadane?

Nie, bo "Ciasta krasnoludów nigdy nie wysychają." było odpowiedzią na "Minęły miesiące, zanim do nas dotarło. Chyba się zeschło."
Musiałby pracować kilka tysięcy lat, by osiągnąć jakiś efekt, ale to przecież nie powód, by rezygnować.
Avatar użytkownika
Uuu! męska
Ups!
Ups!
 
Posty: 2132
Lokalizacja: Trapezfik
Reputacja: 5343

Re: niekonsekwencje Terry'ego

Postprzez Minerwa » 23 sie 2014, o 20:28

Może "Szkoda, żeby się zeschło" było ze strony Marchewy pełną kurtuazji zachętą do spożycia, wygłoszoną niezależnie od wcześniejszej deklaracji o niezsychaniu? Albo może ciasta krasnoludów schną tylko w Ankh-Morpork?
Moim zdaniem jednak ciasta krasnoludów są zeschnięte immanentnie, od wyjęcia z pieca, a nawet dużo wcześniej. Ba! Zaryzykuję twierdzenie, że kiedy pani Żelaznywładsson pomyśli "upiekę ciasto" - to ono już w potencji jest zeschnięte.
Poświęcać własne życie, dzień po dniu, w płomieniach, poświadczając jej prawdziwość, działając dla niej, oddychając jej istotą. To właśnie religia. Cokolwiek innego to... to tylko bycie miłym. (Babcia Weatherwax)
Avatar użytkownika
Minerwa żeńska
Mag III stopnia
 
Posty: 358
Lokalizacja: Sirengard
Reputacja: 1299

Re: niekonsekwencje Terry'ego

Postprzez Uuu! » 24 sie 2014, o 21:25

Minerwa napisał(a):Może "Szkoda, żeby się zeschło" było ze strony Marchewy pełną kurtuazji zachętą do spożycia, wygłoszoną niezależnie od wcześniejszej deklaracji o niezsychaniu?

Teoretycznie mogłoby to być jakieś wytłumaczenie. Naciągane, ale jakieś.

A teraz fragment, który nie wiem czy pasuje do tego wątku, ale nie wiem do jakiego innego.
Pod koniec "Straż! Straż!" (str. 293) jest fragment:

Starszy robotnik na drabinie przybijał stiuki do ścian (...)

Akurat na stiukach trochę się znam, bo nawet dawno temu pracowałem przy nich, i nijak nie da się takiego stiuku przybić. I teraz nie wiem gdzie leży błąd. Bo może to tłumacz coś pokręcił, albo w Anglii jest coś stiukopodobne, co się do ścian przybija?
Musiałby pracować kilka tysięcy lat, by osiągnąć jakiś efekt, ale to przecież nie powód, by rezygnować.
Avatar użytkownika
Uuu! męska
Ups!
Ups!
 
Posty: 2132
Lokalizacja: Trapezfik
Reputacja: 5343

Re: niekonsekwencje Terry'ego

Postprzez Minerwa » 24 sie 2014, o 22:25

W Polsce jest :) Moja mama ma w jadalni pożal się Boże gzyms (skądinąd bardzo ładny) i takąż rozetę z gotowych gipsowych prefabrykatów, które się do ścian i sufitu nie przybijało, a przykręcało - na dyble, czyli kołki rozporowe. Tandeta kompletna, ale po pomalowaniu wygląda całkiem szlachetnie :)
Co do dybli mogę dać słowo, przykręcaliśmy toto we dwoje z bratem. Przybijać nie próbowaliśmy, ale może można? Wtedy będzie to jakiś wyższy stopień tandety :)
Poświęcać własne życie, dzień po dniu, w płomieniach, poświadczając jej prawdziwość, działając dla niej, oddychając jej istotą. To właśnie religia. Cokolwiek innego to... to tylko bycie miłym. (Babcia Weatherwax)
Avatar użytkownika
Minerwa żeńska
Mag III stopnia
 
Posty: 358
Lokalizacja: Sirengard
Reputacja: 1299

Re: niekonsekwencje Terry'ego

Postprzez Uuu! » 25 sie 2014, o 05:48

O budowlanej tandecie na Wyspach co nieco słyszałem, więc pewnie i to jest możliwe.
Musiałby pracować kilka tysięcy lat, by osiągnąć jakiś efekt, ale to przecież nie powód, by rezygnować.
Avatar użytkownika
Uuu! męska
Ups!
Ups!
 
Posty: 2132
Lokalizacja: Trapezfik
Reputacja: 5343

Re: niekonsekwencje Terry'ego

Postprzez Hikikomori » 9 wrz 2014, o 00:10

Muszę, inaczej się uduszę;] Nawet się specjalnie zarejestrowałam.

To, o czym piszecie, to są sztukaterie - listwy i ornamenty, dawniej ciągnięte lub modelowane z ręki, a obecnie faktycznie przykręcane (z gipsu a nawet styropianu;/). Stiuki to, w skrócie, ozdobny rodzaj tynku naśladujący np. marmur. W żadnym razie nie da się stiuku przybić do ściany. Znaczy... da się, ale to bez sensu (tak jak przybijanie odspojonego tynku).

W angielskim na obie te dekoracje jest to samo słowo - stucco, ewentualnie stucco work dla sztukaterii. Pomyłka w książce wynika zapewne stąd, że tłumacz nie zna tych technik bądź powielił potoczny błąd. Aż mnie korci, żeby sprawdzić, co faktycznie przybijali w książce;]

Dziękuję za uwagę.
Archeolog;)
Hikikomori
Gorzej niż Rincewind
 
Posty: 1
Reputacja: 0

Re: niekonsekwencje Terry'ego

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 9 wrz 2014, o 05:23

Witamy panią Archeolog:)))
Zapraszam do wątku powitalnego:))) (o tu:http://forum.pratchett.pl/forum-powitalne-f3/ - na samym dole strony jest napisane, że możesz zakładać wątki).


Zostań, pisz, dziel się swą wiedzą.
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: niekonsekwencje Terry'ego

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 9 wrz 2014, o 17:04

Uuu! napisał(a):Starszy robotnik na drabinie przybijał stiuki do ścian

Hikikomori napisał(a): Aż mnie korci, żeby sprawdzić, co faktycznie przybijali w książce

Dotarłem do oryginału:
... was nailing the stucco back to the walls.

Czyli:
i/ przybijał gwoździami,
ii/ 'stucco' oznacza po prostu tynk (wewnętrzny, zewnętrzny). Tynki najbardziej wyrafinowane artystycznie - fakturowo czy też w formie płaskorzeźby - nazywane są po polsku stiukami lub sztukateriami, ale w angielskim to cały czas jest 'stucco'. Co najwyżej można dodać jakiś przymiotnik, np. 'ornamental stucco'.

Czyli: '... robotnik przybijał z powrotem do ścian zewnętrznych odpadłe od muru kawałki tynku.'

Czy przybijanie gwoździami fragmentów tynku do ściany miało być zamierzonym chwytem humorystycznym (this is Ankh-Morpork, y'know..) - to już tylko Pratchett wie.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: niekonsekwencje Terry'ego

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 9 wrz 2014, o 18:32

Przypomina "wieś Patiomkinowską"...;-)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: niekonsekwencje Terry'ego

Postprzez mar_chewa » 11 wrz 2014, o 08:40

no nie, te tynki to raczej nie Pratchetta niedoróbka :)
mar_chewa
Gorzej niż Rincewind
 
Posty: 2
Reputacja: 0

Re: niekonsekwencje Terry'ego

Postprzez Minerwa » 11 wrz 2014, o 14:36

Ssaku, że Cię tak scholastycznie zapytam - czy istotnie masz na myśli przybijanie do ścian gwoździami odpadniętych kawałków tynku?
Jeżeli tak, to łomatko. Przecież coś takiego jest fizycznie niemożliwe??? To już nawet nie malowanie trawy na zielono, bo jak się uprzesz i masz dużo farby, to trawę pomalujesz - to jest coś gorszego. Jeśli Pratchett chciał pokazać czynność absurdalną i jeszcze bardziej pozorną niż to słynne malowanie trawy, to mu się udało.
Poświęcać własne życie, dzień po dniu, w płomieniach, poświadczając jej prawdziwość, działając dla niej, oddychając jej istotą. To właśnie religia. Cokolwiek innego to... to tylko bycie miłym. (Babcia Weatherwax)
Avatar użytkownika
Minerwa żeńska
Mag III stopnia
 
Posty: 358
Lokalizacja: Sirengard
Reputacja: 1299

Re: niekonsekwencje Terry'ego

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 11 wrz 2014, o 14:57

Minerwo, pytasz - masz (odpowiedź ;) ): no właśnie na to wychodzi, że Pratchett kazał robotnikowi 'przybijać' te kawałki (czasownik 'to nail' użyty niefiguratywnie oznacza bezwzględną konieczność użycia gwoździ). Stąd niedowierzanie wielu osób wcześniej, teraz Twoje. Najfajniej byłoby zapytać Mistrza, czy chciał w ten sposób podkreślić karygodny nieprofesjonalizm tzw. fachowców w A-M (tak, wspomnienia z własnego podwórka też odżywają..), zwłaszcza że w następnym zdaniu jest wspomniane jak to na oko, krzywo i niestarannie inny robotnik wytyczał granicę między trawnikiem a rabatą. Podsumowując - to, co wszyscy tu spostrzegli: czy to tynk gładki czy ornamentalny czy w formie płaskorzeźby (wszystko to zawiera się w słowie 'stucco'), to się go gwoździami do muru nie przybija.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: niekonsekwencje Terry'ego

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 3 lis 2014, o 23:15

Mam wrażenie, że poniższy - przepraszam za wyrażenie - ustęp zawiera coś w rodzaju lokalnej, czy krótkodystansowej, niekonsekwencji (Równoumagicznienie, str. 94):

Jednym z powodów tej krzątaniny był fakt, że na dużych obszarach kontynentu inni ludzie woleli robić pieniądze bez żadnej pracy. A że Dysk nie poznał jeszcze przemysłu muzycznego, zmuszeni byli wykonywać starsze, tradycyjne formy bandytyzmu.


A następny akapit zaczyna się zdaniem:
To dziwne, ale często wymagały one ciężkiego trudu.


Niewątpliwie 'praca' i 'trud' są w tym kontekście synonimiczne. Rabusiom chodzi o to, żeby 'zarobić, ale się przy tym nie narobić'. Natomiast logika tych dwu akapitów jest taka, że 'ponieważ nie chcieli pracować, musieli ciężko pracować'. Myślę, że Pratchett chciał w ten sposób zadrwić z dyskowych bandytów - że takie z nich osły, że nawet nie widzą, jak ciężko harują, unikając uczciwej pracy - ale pewna niekonsekwencja logiczna tu jest, ponieważ 'praca' z pierwszego akapitu nie oznacza 'pracy zawodowej' lecz wszelką formę wysiłku fizycznego (jak komuś się nie chce kiwnąć palcem, to nie będzie wykonywał czynności opisanych w dalszej części drugiego akapitu - typu 'wtaczanie głazów').

Innymi słowy, dla uniknięcia nielogiczności w pierwszym akapicie należałoby użyć np. zwrotu 'bez podejmowania pracy zarobkowej (w jakimkolwiek fachu)'. Wówczas abnegacka krótkowzroczność dyskowych leserów zostałaby obnażona bez uciekania się do wątpliwych wolt przyczynowo-skutkowych, ahem..
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: niekonsekwencje Terry'ego

Postprzez Motopompa » 4 lis 2014, o 09:17

Abolutnie się nie zgadzam, praca to stan umysłu ;)
Nie jest tak, że my, używając naszych mózgów, snujemy nasze opowieści, ale to nasze mózgi, używając opowieści, snują nas.
~ Daniel Dennett
♪♫♪♪♫•☼ ☾*♪♫.☮♡♪ (✿◠‿◠)♫❀♡♪♫•ღ♪♫•♪☾♫♪♪♫♡♡
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Corvvin jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5675
Lokalizacja: Castelldefels
Reputacja: 5786

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Świat Dysku

No tak, splot, pomyślał. Zawiera zioła i wyłącznie naturalne składniki. Ale belladona jest ziołem, a arszenik występuje naturalnie. Nie ma w nim alkoholu, bo alkohol nie mógłby przetrwać.

Świat finansjery, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron