Przeczytałem Długą Wojnę i... jest do dupy.
O ile Długa Ziemia bardzo mi się podobała, to Długa Wojna... Nie żeby całkiem mi się nie podobała, ale właściwie nie wiadomo do końca o czym ta książka jest. Bo są w zasadzie trzy wątki, które nie dążą do wspólnego finału. Można by było zrobić z tego trzy książki, tyle, że każda byłaby cienka (dosłownie i w przenośni).
Wątek podróży Chińczyków jest właściwie tylko zabawą autorów, którzy wymyślili sobie fajny świat i rozkoszują się nim. Nie ma ta podróż wpływu na cokolwiek z pozostałych wątków. Jest właściwie wypełniaczem bez znaczenia.
Dobrym tematem na książkę mogłoby być nieposłuszeństwo wykrocznych Ameryk, ale temat został spłycony i nie do końca przemyślany. Chyba autorzy nie przemyśleli wszystkich skutków jakie może przynieść przekroczenie jednej piątej populacji.
Problem trolli wydaje się wydumany; cywilizacja ludzka przez ileś tysięcy lat obywała się bez nich i raptem okazują się niezbędni?
Jest w książce kilka fajnych momentów, ale stanowczo za mało.
Długiego Marsa oczywiście kupię i przeczytam, ale już mniej więcej wiem, czego się spodziewać. Będzie znów kalejdoskop przedziwnych światów, a w końcu znajdą inteligentną cywilizację i jeszcze na koniec okaże się, że to są przodkowie ludzi na Ziemi.


