Uuu! napisał(a):No i niesłusznie, bo trójka jest duuużo lepsza.
Pewnie po jeszcze kilku takich opiniach się w końcu przekonam i zorganizuję miejsce w grafiku na lekturę :).
Nie mogę już edytować, więc tak niefajnie postnę pod postem... Uwaga na ewentualne spoilery...
W końcu się skusiłem, przeczytałem Długiego Marsa i... e, um.. yy... No, tak to mniej więcej wygląda.
Głównych bohaterów pierwszej książki prawie jakby nie było. Cała wycieczka po Długim Marsie nudna, a najciekawszy temat - dlaczego to nie są Marsy równoległe - w ogóle nie został rozwinięty. Lot Jankesów też się dłużył, a w końcu nigdzie konkretnie nie dolecieli. Superdzieci tak denerwowały, że ja bym tę jądrówkę jednak odpalił.
Oto moja zacna recenzja - poetycko myślę, że jej styl bardzo ładnie streszcza Długiego Marsa. I tylko ostateczne wrażenie mam inne, niż po Długiej Wojnie. Teraz nie będę czekał, ale jak najszybciej przeczytam Długą Utopię, bo może chociaż końcówka uratuje serię. A jeśli nie, to - nie licząc Długiej Ziemi - będą to pierwsze Pratchetty (hmm, pół-), których się pozbędę, bo tylko miejsce marnują na półce.