Wieża sztuk

Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Twórczość własna naszych forumowiczów

Re: Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 8 mar 2014, o 23:13

"Dziwny sen" pomyślał Groszek. Musi kiedyś sprawdzić, co znaczą te symbole...QQłka, Qkaracza... co tam mu się jeszcze śniło?
Ech, im bardziej był zmęczony, tym dziwniejsze sny miał. Potrzebował stanąć na rogi, tfu! na nogi. Może łyk herbatki z rododendronu mu pomoże? Potrzebował zebrać się w sobie i na ratunek tej krasnoludce. Do niej wszak zmierzał. Nie był Rockefellerem, więc wiedział co znaczy przyjaźń. Bezcenna i najważniejsza rzecz w życiu nie tylko szczura. Co się dzieje teraz z, jak jej tam, Cudo?
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Reklama

Re: Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Postprzez niebezpiecznyGroszek » 9 mar 2014, o 21:01

Sasnal
samczyk
sadzonki
Video lupum.
Avatar użytkownika
niebezpiecznyGroszek
Rebeliant
 
Posty: 1923
Reputacja: 4562

Re: Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Postprzez abigail » 9 mar 2014, o 22:41

Sasnala znalazłam obok sadzonki samczyka. Zasznurował usta i smyrgnął pędzlem. Sadzonka nabrała walorów w ciężkich dolarach, ale zaraz potem uschła i zdechła. Zdumiony Sasnal zaczął się rozglądać czy zostały jeszcze jakieś samczyki w pobliżu, ale kark sobie skręcił i wyjąc zaczął rozglądać się za sadzonkami samiczek z bandażem i dyplomem pielęgniarki. Odeszłam zdegustowana. Pojęcia nie mam co ci Amerykanie w nim widzą... :shock:

Ustasze
Upaniszady
upadek
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3623
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3381

Re: Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 11 mar 2014, o 21:33

Za oknem kwitły tamaryszki i, jak co roku o tej porze, maszerowali Ustasze. Jeden z nich zaliczył upadek - nie żeby zwątpił w Fuehrera czy zakochał w Mulatce - tylko się potknął o leżącą w poprzek ulicy i odsypiającą nocną zmianę Cudo. A konkretnie o jej żeliwne czółenka. "Ferfluchte tfaja mat'b" [do korekty: nie kasować apostrofu - znak miękki!] zaklął upadły czegewara, podnosząc się z bruku. Wśród ogólnej wesołości zajął swoje miejsce w szeregu i cały oddział dziarsko ruszył na południe, pogwizdując Upszanidy. W bezruchu powietrza i melancholii ulicy tuman kurzu powoli opadł, jakby brunatnym szronem okrywając krasnalkę. Dopełzało południe ...
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Postprzez abigail » 12 mar 2014, o 12:15

no to teraz zapomniane ..te... /po którym oczywiście spodziewamy się... "w" / :)

Tuptuś
tetris
Tutenchamon
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3623
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3381

Re: Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 18 mar 2014, o 02:13

[Cheloł, Abisia - musiałem trochę zastosować licentia poetica, żeby to jakoś ogarnąć ..]

Jerzyk Tuptuś - miejscowy gekon, zarabiający na życie (niewiarygodne - ale prawdziwe!) łapaniem i zjadaniem ququaraczy, nękających mieszkańców okolicznych suteren i poddaszy oraz wszystkich pięter pomiędzy, podbiegł żwawo do śpiącej krasnalki i wspiął się na jej czółenko. Rozgrzane słońcem parzyło w łapki, więc dwie po przekątnej podniósł do góry. Wybałuszył oczy i przez pionowe szparki źrenic obserwował okolicę. Nad miastem, w bezkresie wyblakłego od upału błękitu, bezszelestnie krążył kondor - po ojcu Ququłka - wypatrując ofiary. 'A! Tu ten cham! On pewnie myśli, że mi mózg żar wyżarł .. Chyba do reszty stetryczał! A spróbuj zapikować, kondonie ..", mruknął jaszczur zmieniając łapki i uśmiechając się szelmowsko.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 18 mar 2014, o 06:19

wuwuzela
wrotycz
wujek
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 5 maja 2014, o 22:30

Tymczasem z pobliskiej bramy, z niepokojącym chrzęstem zgniatanych pod podeszwami plastikowych korków, wynurzyła się sylwetka wujka krasnalki, majora Tyłeczka, w stanie spoczynku, a właściwie po spoczynku, bo właśnie obudził się, uznał, że dość tego wylegiwania się i dumania na praskim bruku i postanowił udać się na przechadzkę - zwłaszcza, że w przewróconej obok butelce nie było już ani kropli życiodajnego napoju. Jakaż była jego radość, gdy leżąca na ulicy kłoda okazała się być jego bratanicą - nieodrodną córą generała sztabowego Tyłeczka (w st. spocz. wiecz.). Nachylił się nad nią i już miał zawadiacko ryknąć "widzę, że poszłaś w moje ślady, gołąbeczko!", gdy zorientował się, że mała leży podejrzanie spokojnie - spokojniej niż brat w dniu ekshumacji. Chwycił za nadgarstek - ale nie wyczuł w ogóle pulsu. W sumie nie miał prawa, bo Cudo miała na rękach długie, idące aż po pachę (i dalej, po pachwinę) rękawice kuchenne, takie do wyjmowania chleba z najgłębszych czeluści pieca. W akcie desperacji raz jeszcze chwycił za nadgarstek - tym razem swój - puls był wyraźnie wyczuwalny, nawet przyspieszony, jak to na kacu. Odetchnął z ulgą .. Z chlebaka wyjął pełną garść o rannej rosie zerwanego wrotycza, który go zawsze chronił przed atakiem mrówek i nicieni i na wszelki wypadek rozłożył go wokół krasnalki. W nos wyciął jej trzy szczutki, do ucha przystawił zdjętą z ramienia wuwuzelę ('moje małe wuwu' - jak mówił o niej pieszczotliwie) i zadął: FAA - LUU - BAAZ!!! Magiczne zaklęcie, z dziada pradziada przekazywane przez pokolenia*, i tym razem nie zawiodło. Zawibrowały w ciele Cuda kationy, zwarły się neurony, a życiodajna krew popłynęła wartkim strumieniem. Otwarła oczy .. 'Wujek! Wujek!! Prawdziwy wujek! .. Wujku! Wujku! ...

* Podobno w języku ludzi znaczyło 'Spieprzaj, dziadu!' i służyło do przeganiania złych demonów.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Postprzez niebezpiecznyGroszek » 20 maja 2014, o 19:21

Xawery
xylophone
xero
Video lupum.
Avatar użytkownika
niebezpiecznyGroszek
Rebeliant
 
Posty: 1923
Reputacja: 4562

Re: Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 27 maja 2014, o 20:41

'To .. może .. ja.. yyy .. skoczę na xero!', ni to zapytał, ni to obwieścił Xavery, familiariusz wujka, z ulgą w ten sposób znajdując wymówkę, by nie być świadkiem rozdzierających serce scen pomiędzy trzema osobami: wujkiem, Cudem i kondorem Ququłką, który siedział zasępiony na pobliskim gzymsie i w milczeniu przełykał gorycz porażki, a w oczach jego z łatwością można było wyczytać starą łacińską sentencję No i Qurva Nici z Lunchu (a która w języku tubylców brzmiała "There is no such thing as free lunch"). Hawiar - bo tak oryginalnie brzmiało jego imię, nim pontonem przybył do Newcastle-upon-Tyne - szybko przejął od miejscowych nastawienie do życia typu blase i organiczną niechęć do wszelkich przejawów czułości. Wujka poznał był poprzez ogłoszenie w prasie - "Familiariusz na gwałt potrzebny!". Nie zastanawiał się ani sekundy - od małego miał skłonności. Jakież było jego rozczarowanie, gdy się okazało, że wujek nie miał - za to był członkiem tajnej sekty perkusjonistów, w której pełnił godną pozazdroszczenia funkcję obsługującego tajemniczy xylophone - zwany tak niezmiennie od zamierzchłych czasów, kiedy pewien efebiański druid wyciosał z kawałka marmuru pierwszy egzemplarz i na finale w ekstatycznym uniesieniu roztrzaskał na głowie kolegi z zespołu - też druida, zresztą - ku uciesze zgromadzonej pod sceną gawiedzi.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Postprzez niebezpiecznyGroszek » 14 cze 2014, o 15:17

yakuza
Yorkowie
yale
Video lupum.
Avatar użytkownika
niebezpiecznyGroszek
Rebeliant
 
Posty: 1923
Reputacja: 4562

Re: Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 12 paź 2014, o 20:47

Gawiedzią ową była wędrowna trupa członków yakuzy, uparcie poszukująca Yorków, którzy skradli im yale.
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Postprzez niebezpiecznyGroszek » 12 paź 2014, o 21:00

zęza
zwieracz
zoo
Video lupum.
Avatar użytkownika
niebezpiecznyGroszek
Rebeliant
 
Posty: 1923
Reputacja: 4562

Re: Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Postprzez abigail » 13 paź 2014, o 19:44

Złażę na zęzę - a tu zwieracz miast w spokoju robotę swą.. wziął i puścił... Tydzień później bosman odkrył tam całe zoo ... bakterie tak szybko ewoluują, że kapitan padł.

źle
źrebak
źródło
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3623
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3381

Re: Takie tam, pod wpływem... chwili ;)

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 13 paź 2014, o 20:18

Tak naprawdę to Yorkowie nazywali się Zorkowie - przylecieli z odległej galaktyki w systemie Qwertz, ale ich etniczna duma ("Proud to be Alien") nie pozwalała im przestawić się na obowiązujący na Dysku system Qwerty. W ogóle bardziej ich zajmowało podkreślanie własnej odrębności niż porządne zaznajomienie się z kulturą i tradycjami nowej, przybranej ojczyzny. Mimo swej kosmicznej arogancji byli pokojowo nastawieni, a z yakuzą zadarli przez przypadek, bo pomylili z yaccuzzi - w końcu po dwudziestu z górą parsekach w podróży* każdy marzy o tym, by się porządnie wykąpać. Zamek też buchnęli omyłkowo, sądząc, że oto znaleźli słynnego nieuchwytnego dyskowego człowieka śniegu, o którym tyle czytali w książkach przygodowych Karola Maza.

Widzimy ich właśnie opuszczających zygzakiem muszlę - cierpią bowiem na endemiczną w swoim słonecznym układzie binarnym wadę wzroku, polegającą na tym, że lewe oko patrzy w prawo, a prawe - to już zupełnie w lewo. Mała Dyskowa Encyklopedia Chorób Obcych podaje wprost, że "mają zęza".
'Posyukajmz gdyieś toalety - strasynie mi się chce lać - ledwo idę' - powiedział jeden.
'To tryzmaj się ya ywieracy', poradził mu kompan.
'Yoo ... staaaa ... wwww ... - ... too mmmmm... óóóóójj', powiedział trzeci, bo trochę się jąkał.

* A wylot jeszcze im się opóźnił o ponad dwie godziny /!/ ze względu na niekorzystne warunki pogodowe - w atmosferze składającej się głównie z tlenu i wodoru praktycznie każdy start rakiety powodował krótkie acz intensywne wyładowania atmosferyczne zawsze zakończone obfitymi opadami deszczu.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Wieża sztuk

Ridcully zakładał, że coś, o czym ludzie mieli czas napisać, nie może być ważne.

Ciekawe czasy, dodał(a) Wolf Lilly

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron