Minerwa napisał(a):Albo niech rozstrzygnie bogini Anoia - gdyby decydował bałagan w szufladach, byłabym niepokonana

No nie wiem, nie wiem, możemy się zmierzyć

A wracając do meritum sprawy, czyli tematu właściwego.
Kolory. Są. Ważne. O wiele ważniejsze niż krój czy materiał z jakiego wykonano ubranie. Barwa jest tym co widzimy pierwsze.
O czerni przepięknie napisały moje poprzedniczki, więc nie będę się rozwodzić na temat cmentarza wszystkich barw. Dla kontrastu zajmę się bielą. Od zawsze kojarzono ją z niewinnością, dziewczęcością i dobrocią. Nic więc dziwnego, że białe suknie nosi Christina z "Maskarady" oraz Magrat podczas akcji "Panów i Dam" (choć tutaj zamierzoną niewinność złamano metalowymi napierśnikiem i hełmem). Zaskakująca za to jest lśniąca jasnością kreacja Lily, Złej Wróżki. Tradycja wymagałaby, aby odziana była ona w czerń (względnie krwistą czerwień), jednak sir Terry postanowił udowodnić czytelnikom (a zwłaszcza czytelniczkom, bo chyba one większą uwagę przywiązują do kwestii odzieżowych), że z konwencją da się grać nawet w ten sposób. Podobnego zabiegu użył w przypadku Lacrimosy, która również odziewała się w zwiewne białe sukienki (w mojej wyobraźni niepokojąco podobne do koszul nocnych jakie zgodnie w konwencją winny nosić dziewicze ofiary wampirycznej żądzy, a nie krwiopijcy we własnej osobie).
Jeśli już o krwi mowa to znak, że najwyższy czas przejść do kwestii czerwieni, która (podobnie jak w Świecie Kuli) jest na Dysku przede wszystkim oznaką władzy (większej lub mniejszej, formalnej albo nie, iluzorycznej, czy rzeczywistej). Czerwień przywdziewała złowroga lady Felmet, w czerwoną suknię (czasem czarną lub białą, ale w czerwieni było jej najlepiej) odziewała się Królowa Elf.... Panów i Dam, czerwone rajtuzy były zmorą sir Samuela Vimesa, Jego Łaskawości, diuka Ankh (choć Samowi Vimesowi nie spędzały one snu z powiek), czerwono-żółty był wreszcie strój Błazna, który choć niezbyt szanowany, był najtęższą głową w Lancre (oczywiście po wykluczeniu czarownic z rankingu). Purpurowy jest też urzędowy płaszcz Królowej Molly. Nie można zapomnieć o czerwonych butach Niani Ogg, które ... są i kuszą prawie tak mocno jak spodnie najmłodszej członkini sabatu (przynajmniej w opinii Babci).
Na drugim biegunie kolorystycznym znajduje się błękit i zieleń, kolory bezpieczne i neutralne. Na niebiesko nosi się w oficjalnych sytuacjach lady Sybil Ramkin-Vimes (i wygląda wtedy majestatycznie, a nie grubo), niebieskie (lub zielone) sukienki nosi Akwila (raz, że to kolory Kredy, a dwa, że uważa się za młodą na nobliwą czerń). Zielony to także kolor Magrat, zakochanej w medycynie naturalnej pierwszej (i jedynej) hipiski Dysku. (Przepięknie musieli razem wyglądać zielono odziana Magrat i Błazen w swoim czerwono-żółtym stroju. Niczym łąka pełna maków i jaskrów).
Wydawać by się mogło, że w świecie fantasy sporo będzie strojów kapiących złotem, tymczasem taki mamy tylko jeden - strój Poczmistrza, z pięknie odbijającą słońce czapką. Fakt, że strój taki, choć przyciąga uwagę tłumów, to jednak zapewnia nosicielowi swoistą anonimowość kojarzy mi się mocno z odpustową stylistyką, na której "nie ważne co, ważne że się błyszczy".
W kolorowej wyliczance wspomnieć można jeszcze szare i praktyczne sukienki Adory uszyte po to, aby je nosić, a nie by kusiły (choć Moist i prof. Hix moga mieć na ten temat inne zdanie), oraz występujące epizodycznie kolory spoza palety podstawowej, jak chociażby uwielbiany przez Ysabel róż oraz o-de-nil w którym córka Harry'ego Króla poszła do ślubu (mimo zapytania wysłanego do Pulsu wciąż nie do końca wiem cóż to za kolor owego o-de-nil).
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.
[Chesterton]
"Wszystkie Małe Mi na świecie są praktycznie niezniszczalne"