Ja, nieżywa i próbująca ogarnąć różnicę między radykalną mastoidektomią a zwykłą, ogłaszam podzięki:
Dla Gythy, jak zawsze, za ogarnianie tego zoo w ogólności a mnie w szczególności.
Dla Jaremy, za śpiwór i podwózkę i ostatniego Aliasa.
Dla Uuu, za szantażowanie prowadzących kalambury, bym mogła grać. Za te hasła na randomowych kalamburach nocnych też. No i za zaufanie mi w Molochu podczas jednej jedynej gry, kiedy było to niewskazane.

Dla Animy, za nasze rozmowy ławkowo-schowkowe, za Tequilę, geometryczny salceson i zfLustrowane dzobaki.
Dla Pompy takoż, za czwartkową podróż, rozmowy o Erasmusie, przytulasy, Tequile i inne dziwne rzeczy się dziejące.
Dla Aiyańci, bo to kochane stworzenie jest.
Dla Emmy i Elfiątka, za pomoc w Munchkinie i bardzo kreatywny, a jakże logiczny kostium.

Dla Corvusa, za rzucenie Miksturą Śmierdzącego Oddechu w Lewitujący Nochal.

Dla Yagi - za ratowanie spódnicy, błyszczenie, dyskowego Time's Upa oraz "Czy to moja kawa? Robi DUP DUP! To nie moja kawa!"
Dla Sky'a za rozniesienie Time's Upa w Dream Teamie, koszmarne hasła randomowych kalamburów, Arystotelesa płaczącego na brzegu oceanu i za bycie tym samym wstrętnym trollem, co zawsze.
No i dla wszystkich ekip grających! Za to, że mimo próśb Grace Swing polegał w 99% na przeszkadzaniu sobie nawzajem, za Karty Przeciwko, które za każdym razem dają radę być gorsze, Time's Upy jak zwykle, kalambury w które wymiatają absolutnie wszyscy, za Dixity nie z tego Wszechświata, za T-rexy grające w zboczone baloniki...Jak sobie przypomnę, to jeszcze pewnie z milion rzeczy dopiszę.
Jak tu wrócić teraz do normalnych ludzi?
(Jashmin - Fishmaster wymiata, znasz wersję z obrazkami?

)
Nikt nie pamięta pieśniarza. Pieśń wciąż żyje.