Wieża sztuk

Przeróbka Piekła Pocztowego na sztukę teatralną

Twórczość własna naszych forumowiczów

Przeróbka Piekła Pocztowego na sztukę teatralną

Postprzez Havelock » 31 sty 2012, o 22:12

Chodziło mi to po głowie od dłuższego czasu - czy można wystawić bardziej skomplikowane powieści sir Terry'ego na deskach teatralnych. Okazało się że można wystawić każdą. Ale jako że w publicznym obiegu nie krążą scenariusze do wystawienia, postanowiłem takowy napisać. Nie ukrywam iż jeżeli taki stworzę, to przedstawię go teatrowi KOD z Dębna - jak przyjmą to dobrze, jak nie, to trudno.

Na razie zrobiłem Akt I, poświęcony pobytowi Alberta Spanglera w więzieniu.

-----------------------------------------------------------------

Akt I, Scena I

<Albert siedzi przy stole i rysuje. Po chwili podnosi kartkę i ogląda ją pod światło. Chwilę później odkłada ją na stos podobnych kartek. Światło gaśnie.>

Akt I, Scena II

<Albert z doczepionymi wąsami i brodą stoi przy stole, Bankier siedzi naprzeciwko. Ogląda kartki papieru, po chwili wyciąga pełny worek i grzechota nim. Zabiera kartki i daje Albertowi worek i ściska m dłoń. Światło gaśnie.>

Akt I, Scena III

<Do siedzącego Bankiera przychodzi Szef i uderza go w głowę plikiem kartek, po czym pokazuje je mu bliżej. Wskazuje palcem punkt. Bankier spogląda przerażony na szefa. Szef unosi rękę i przychodzi dwóch Strażników, którzy wyprowadzają stawiającego opór Bankiera. Światło gaśnie.>

Akt I, Scena IV

<Albert siedzi przy stole i przebiera w monetach. Śmieje się, przerzuca je z ręki do ręki. Zrywa brodę i wąsy, rzuca je na podłogę. Światło gaśnie. >

<Damski głos>

Albert Spangler?

<Albert Spangler>

Dla ciebie, mogę być kimkolwiek zechcesz, skarbie.

<Damski głos>

Pójdzie pan z nami.

(chwile na wniesienie ściany z ruchomym blokiem i drzwi, ustawionych naprzeciwko ściany – imitacja celi)

Akt I, Scena V

<Albert kuca i grzebie łyżeczką przy ścianie. Po chwili przyspiesza pracę i śmieje się. Kilka chwil później wyciąga kamień>

<Albert Spangler>

Wolność!

<zagląda do dziury i wyciąga stamtąd drugą łyżkę. Drzwi się otwierają i wchodzi Drumknott i dwóch strażników>

<Drumknott>

Brawo panie Lipwig.

<Albert Spangler ukazuje zdziwienie i zaskoczenie, wstaje>

Zaplanowaliście to?

<Drumknott>

Och, nie, nie my, drogi panie. To rozkaz lorda Vetinariego. Uważa, że wszystkim skazańcom należy zaoferować perspektywę wolności.

<Albert Spangler>

Wolności? Przecież w tej dziurze tkwi demonicznie wielki kamień i kolejna łyżeczka!

<Drumknott>

No tak, rzeczywiście tam tkwi, trudno zaprzeczyć. Bo to tylko perspektywa, rozumie pan. Nie prawdziwa wolna wolność jako taka. Hm, to byłoby raczej głupie, prawda? Nie złości się pan, prawda?

<Albert Spangler>

Czemu miałbym się złościć, panie…

<Drumknott>

Drumknott. Ostatni gość, którego mieliśmy w tej celi, zdołał wcisnąć się do tego ścieku, wie pan. Bardzo szczupły mężczyzna. Bardzo zwinny.

<Albert Spangler>

Prowadzi do rzeki?

<Drumknott>

Tak można by pomyśleć, prawda? Bardzo był zdenerwowany, kiedy go wyciągnęliśmy. Miło się przekonać, że wyczuwa pan ducha tej rozgrywki, drogi panie. Był pan przykładem dla nas wszystkich, kiedy pan nie rezygnował. Wciskał pan cały pył do materaca? Bardzo sprytnie, bardzo porządnie. Elegancko. To była prawdziwa radość, mieć pana tutaj z nami. A przy okazji, pani Wilkinson bardzo dziękuje za kosz owoców. Wytworny, nie ma co. Nawet kumkwaty w nim były!

<Albert Spangler>

Nie ma o czym mówić, panie Drumknott.

<Drumknott>

Zastanawiałem się z lordem Vetinarim, czy nie miałby pan ochoty, aby w tym momencie swego życia pozbyć się brzemienia wiedzy co do położenia miejsca, gdzie zlokalizowany jest punkt, w którym, żeby nie owijać w bawełnę, ukrył pan wszystkie te pieniądze, które pan ukradł...?

<Albert Spangler>

Nie, nie mógłbym tego zrobić, panie Wilkinson

<Drumknott>

Całkowicie zrozumiałe. Niech pan odpocznie po ciężkiej pracy. Wieszamy za pół godziny.

<Albert Spangler>

Jak to wieszamy? Przecież nikogo nie zabiłem, tylko okradałem i to tylko jeden raz.

<Drumknott uśmiecha się i wyjmuje złożoną w harmonijkę zapisaną kartkę. Podnosi rękę do góry i rozwija ją.>

To tylko te, które możemy udowodnić.

<Drumknott wychodzi z strażnikami. Albert zostaje sam. Gaśnie światlo.>

Akt I, scena VI

<Drzwi do celi się otwierają, wchodzi Trooper z dwoma strażnikami>

<Trooper>

Dzień dobry, jestem Trooper i dzisiaj będę pana wieszał. Proszę się niczym nie martwić, wieszałem już dziesiątki ludzi. Wyprawimy pana stąd raz-dwa.

<światło gaśnie, elementy celi zostają uprzątnięte, przyniesiona zostaje szubienica i pudło (zapadnia).>

Akt I, scena VII

<Moist zostaje podprowadzony przez strażników do szubienicy. Trooper zakłada mu pętle na szyję>

<Trooper>
Czy życzy pan sobie czarny worek?

<Albert Spangler>

A to pomaga?

<Trooper>

Niektórzy uważają, że wyglądają w nim bardziej stylowo. I wie pan, maskuje wytrzeszcz oczu. Właściwie to raczej taki rekwizyt dla widzów. A trzeba przyznać, że zebrał się dziś spory tłumek. W „Pulsie” puścili ładny kawałek o panu. Wielu ludzi opowiada, jakim pan był miłym młodym człowiekiem, i w ogóle. Nie? No to czy wszyscy gotowi?

<Albert Spangler>

Ja nie!

<Trooper>

Żartowniś z pana. Ostatnie słowo?

<Albert Spangler zaskoczonym tonem>

Nie spodziewałem się śmierci…

<Trooper>

Niezła fraza, proszę pana. Na tym skończymy, dobrze?

<Albert zauważa Drumknotta, przepychającego się przez widownię>

Ułaskawienie!

<Drumknott>

Przynoszę wiadomość od lorda Vetinariego. Mówi, żeby brać się do roboty.

<Trooper>

To jak będzie panie Spangler? Nie chce pan chyba abym miał kłopoty?

<Albert Spangler prostując się i śliniąc>

W takim razie, powierzam swą duszę dowolnemu bogu, który potrafi ją znaleźć.

<Trooper>

Ładne.

<podnosi rękę i macha nią. Światło gaśnie>

AKT II, Scena I
83% Vetinariego, 79% Babci, 65% Śmierci
http://www.havamal.cupsell.pl
Avatar użytkownika
Havelock męska
Mag I stopnia
 
Posty: 154
Reputacja: 251

Reklama

Re: Przeróbka Piekła Pocztowego na sztukę teatralną

Postprzez CiasteczkowyPotwór » 25 maja 2012, o 16:17

Super pomysł. Na pewno tłumy ludzi chciałoby zobaczyć Pratchetta na deskach teatru. :D Początek całkiem niezły, ale czeka na Ciebie jeszcze duuużo pracy. Jak stworzysz następne akty, fajnie by było jak byś jakieś opublikował.
Powodzenia! :D
CiasteczkowyPotwór żeńska
Gorzej niż Rincewind
 
Posty: 1
Reputacja: 0

Re: Przeróbka Piekła Pocztowego na sztukę teatralną

Postprzez Havelock » 25 maja 2012, o 18:39

Hmm... jeżeli jest odzew, to czemu nie? Ale kto to wystawi? :D
83% Vetinariego, 79% Babci, 65% Śmierci
http://www.havamal.cupsell.pl
Avatar użytkownika
Havelock męska
Mag I stopnia
 
Posty: 154
Reputacja: 251

Re: Przeróbka Piekła Pocztowego na sztukę teatralną

Postprzez agadu » 25 maja 2012, o 19:03

Świetny pomysł!
Drobna uwaga: Drumknott pomieszał Ci się tu z Wilkinsonem:
"<Albert Spangler>
Nie, nie mógłbym tego zrobić, panie Wilkinson"
i przekazywanie Spanglerowi podziękowań od pani Wilkinson przez Drumknotta też ciut dziwnie brzmi.
agadu żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 553
Reputacja: 1594


Powrót do Wieża sztuk

Pewnego dnia, kiedy pan Królik był niegrzeczny, spojrzał przez płot na pole Farmera Freda. Pole pełne było świeżej zielonej sałaty. A pan Królik nie był pełny sałaty. Czuł, że to nie jest w porządku

Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury, dodał(a) szpaq

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników