Dzięki Jo. Może i racja. Choć przyznam, że serie o czarownicach baardzo przyjemnie czytało mi się w całości. Tak już mam, że nie biorę do ręki książki jeśli wiem, że nie mam dostępu do wszystkich tomów. Przynajmniej się staram, bo bardzo się przywiązuje do bohaterów, i jeśli nie wiem jak się potoczyły losy, a wiem że gdzieś są spisane to drapie mnie to w różnych częściach...

Za dużo sobie wyobrażam na własną rękę i zwykle wizja autora nie do końca się pokrywa z moją... Takie zboczenie...
Hmmm nie przyszło mi do głowy ich numerować, i nie zniechęcam się. Chociaż... kiedy zaczęłam czytać Władcę pierścieni i doszłam do momentu kiedy Scheloba dziabnęła Froda - noo wnerwiłam się mocno i dotąd nie skończyłam tej trylogi. A teraz taki cienki tomik Hobbita podzielili na trzy długaśne części... no ludzie...
Sorry za mały chaos.
