przez Cudo_Tyłeczek » 30 lis 2013, o 20:43
"W końcu kangur wyskoczył z krzaków i wylądował tuż przed Rincewindem. Przygładził łapą ucho i spojrzał na maga znacząco. Drugą łapą przygładził drugie ucho i zmarszczył nos.
— Tak, dobrze, doskonale — zapewnił go Rincewind, zaczął się wycofywać, ale zaraz stanął w miejscu. W końcu to przecież tylko wielki, no… królik, tyle że z długim ogonem i stopami, jakie zwykle kojarzą się z workowatymi spodniami i czerwonymi nosami.
— Nie boję się ciebie — oznajmił. — Dlaczego miałbym się bać?
— No wiesz — odpowiedział kangur. — Mógłbym wykopać ci żołądek przez szyję.
— Ach… umiesz mówić?
— Bystry jesteś — pochwalił go kangur. I znowu potarł ucho.
— Coś nie tak? — spytał Rincewind.
— Nie, to język kangurów. Wypróbowuję go.
— Niby jak? Jedno drapnięcie na „tak”, a jedno na „nie”? Coś takiego?
Kangur podrapał się w ucho, po czym się opanował.
— Tak — powiedział.
Zmarszczył nos.
— A to marszczenie? — zainteresował się Rincewind.
— Och, to znaczy: „Chodźcie szybko, ktoś wpadł do głębokiej dziury”.
— Często się tego używa?
— Zdziwiłbyś się."
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?