przez Marek_Sobczak » 29 lis 2013, o 18:28
No może nie alchemiczna, ale jak nazwać laboratorium Straży? Niech będzie Laboratorium po prostu:)
A chodziło o Kubki.
W laboratorium Straży Miejskiej Ankh-Morpork Igor parzył
kawę przy akompaniamencie dalekich grzmotów, niezwykłych rozbłysków
światła i zapachu elektryczności. W końcu szarpnął za dużą
czerwoną dźwignię i spieniona brązowa ciecz z bulgotem spłynęła
do dzbanka, skąd została przelana do dwóch kubków. Na jednym
wypisano hasło „Igory cię poffywają”, drugi ozdobiono słowami
„Krasnoludy robią to trochę niżej”. Ten drugi wręczył sierżant Cudo
Tyłeczek, która z racji wcześniej zdobytego doświadczenia zawodowego
jako alchemik niekiedy pełniła służbę w laboratorium. Tym razem
jednak przytulny spokój porannej kawy został naruszony przez
kaprala Nobby’ego Nobbsa ciągnącego za sobą sierżanta Colona.
– Sierżant doznał chyba jakiegoś szoku, Igorze, to sobie pomyślałem,
że może dasz radę mu pomóc.
– No, mógłbym mu załatwić następny – zaproponował Igor,
gdy Fred Colon osunął się na krzesło, które zatrzeszczało groźnie
pod jego ciężarem.
To może tak. Jak nazywał się mąż zamordowanej goblinki? (z Niucha nadal)
We’re all stories in the end. Just make it a good one!