No, po czterech dniach niemożności zaobecnościowania się na forum, żeby podziękować wszystkim, oto jestem

.
Na początek dziękuję za to, że tak jak w zeszłym ro... znaczy, w kwietniu, przyjęliście mnie z otwartymi ramionami, a kilkoro z Was nawet mnie zapamiętało

.
Po pierwsze, podzieliwszy priorytety, dziękuję Sky'owi za przepyszne jedzonko

. (I za wymienienie mnie w podziękowaniach - również chciałabym więcej z Tobą pogadać!)
Po drugie, dziękuję Uuu!, bo zrobił mi jajecznicę, kiedy ledwo żyłam. No i przywiózł mnie, oczywiście, za co jestem niewyobrażalnie wdzięczna

Pozdrawiam Monikę i jej wspaniały styl jazdy!
Po trzecie, Ayiannie, za to, że znosiła moje natręctwo przez całe trzy dni, z jazdą włącznie. A, pal licho, nawet za zdjęcie "na popielniczkę", na którym wyglądam jak martfa. (A nie jestem.)
Po czwarte, Gythcie, za to, że jest tak niesamowicie miła, że mnie przytulała, pożyczyła mi farby na pomazianie się na banshee, nie akceptowała karteczek "ioioioiiioooii" i w ogóle

.
Po piąte, Yadze, która jest przemistrzem szycia i wzorową Igoriną. Co prawda nie przeszyła mi kończyn, ale w pięć minut wyczarowała mi kostium z obrusa

. Aha, i znosiła moje ciągłe nagabywanie: "A może zagramy w "Wiedźmy"?" Ba, nawet się zgadzała i cięłyśmy równo

Po szóste, Grace za organizację, uśmiech i historyjki. Szczególnie o Stephenie Briggsie

.
Po siódme(choć chyba powinnam napisać to po angielsku), Patowi(kwa, kwa, kwa!) i Chrisowi, bo gra z nimi w Hardkorową Wersję Państw i Miast, kalambury, licytacja czy Akcja Brokatowania były po prostu fantastyczne

.
Po ósme Otto, bo się nie gniewa za skasowanie(przypadkowe) zdjęć z Dropboxa, bo się szczerzy ile wlezie i ma koszulkę "Bazinga!"

.
Po dziewiąte, Animie. Nie dostałam brokatem za pierwszym razem, hehe, ale po pożegnaniu z nią jeszcze w domu brat się ze mnie śmiał, że się cała świecę. No, i miałaś ogólnie świetne przebranie, świetną pobudkę i w ogóle. I w ogóle jeszcze raz

.
Po dziesiąte, Ourze, za wspólne rozmowy przed łazienką i gry, i wszystko! Aha, chrapiesz. Niestety.
Po jedenaste, a co mi tam, Regisowi, bo rozpoznał moją bluzę i pogadał ze mną o "Mass Effect'cie". (I naliczył mi karę na 25 pokoleń wnuków, ale to już pominę...) I - hahaha - nie skumał, że ja banshee to ta sama ja, co bez makijażu.

I jeszcze dziękuję wszystkim, których nie wymieniłam, głównie dlatego, że nie pamiętam nicków, a nie chcę strzelić gafy, albo nie miałam, niestety, okazji do pogadania

. Mea culpa, postaram się poprawić.
Tak niesamowicie poprawiliście mi humor(chociażby porównaniem głosu Freddy'ego Mercurego do gruszki), że przez następne dwa dni nie dość, że nie przestawałam się szczerzyć, to jeszcze moja odwaga socjalna skoczyła w górę i nie bałam się odzywać do innych - yey!

Nie mogę się doczekać następnego spotkania.
I przepraszam, że tyle napisałam.
Sorry.
PS: Biała, popacz, specjalnie dla Ciebie, zgodnie z obietnicą, zmieniłam avatara

.
So I'm trying to rebuilt Frankenstein's monster... Wanna be a part of it?