Na punkcie Pratchetta mam, cóż, fioła. Książki zajmują całą ścianę mojego pokoju, a PTerry ma honorowe dwie półki w samym środku. Mam mappy, Discworld Companion, grę planszową, Sztukę i Naukę...cokolwiek jest pratchettowe, to dobre. Przy czym moja przygoda zaczęła się powoli i niewinnie - przeczytałam coś o nim w antologii o czarodziejach i dopadłam "Koloru Magii" w zbiorze moich rodziców, który to...mnie nie zachwycił. Dopiero nieco później, gdy moja mama nabyła mi "Wolnych Ciutludzi" zaraziłam się dyskowym bakcylem.
W obecnej chwili brnę poprzez trzeci rok medycyny w Poznaniu, a w chwilach wolnych zajmuję się grafiką komputerową i namiętnie grywam, tak w planszówki, jak i gry video. Legend of Zelda to druga z moich życiowych pasji.
To co...przygarniecie?


