przez Cudo_Tyłeczek » 28 maja 2013, o 18:55
"Ktoś zastukał do drzwi. Downey odsunął papiery i oparł się wygodnie.
— Proszę wejść, panie Herbatka — powiedział.
Nigdy nie zaszkodzi wzbudzenie odrobiny respektu u innych członków gildii.
W drzwiach stanął jednak któryś ze służących. Trzymał tacę z herbatą.
— O, Carter… — Lord Downey znakomicie nad sobą panował. — Postaw to na tamtym stoliku, dobrze?
— Tak, proszę pana. — Carter odwrócił się i skinął głową. — Przepraszam, sir. Zaraz pójdę po drugą filiżankę.
— Co?
— Dla pańskiego gościa, proszę pana.
— Gościa? Ach, znaczy, kiedy zjawi się pan Herba…
Urwał. Obejrzał się.
Młody człowiek siedział przed kominkiem i bawił się z psami.
— Panie Herbatka!
— To się wymawia Herr-bat-ká, z akcentem na „a”, sir — rzekł Herbatka tylko z cieniem wyrzutu. — Wszyscy się mylą.
— Jak pan to zrobił?
— Całkiem prosto. Chociaż na ostatnim odcinku nieco mnie przypiekło.
Na dywanie leżało kilka płatków sadzy. Downey uświadomił sobie, że słyszał, jak spadają, ale nie było w tym nic szczególnie niezwykłego. Nikt przecież nie mógł zejść kominem. Przy końcu przewodu wmurowano ciężką kratę.
— Jest także zablokowany kominek za dawną biblioteką — odparł Herbatka, wyraźnie czytając mu w myślach. — Przewody łączą się poniżej kraty. To zwykły spacer, sir.
— Doprawdy…
— Na pewno, sir."
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?