przez Dicey Reilly » 11 maja 2013, o 21:02
XIX
Niesamowite było to że te potwory nie były wcale tak straszne jakby chciały być, gdyż miały problemy natury morfologicznej, a nawet i ideologicznej gdyż były wręcz obrzydliwe w swej słodkości, choć starały się obrzydzic się wszystkim jak tylko potrafiły. Wykaraskawszy się z różowego kisielu, który był lepki z powodu był lepki z powodu cukru i bitej śmietany, które to właśnie eksplodowały w połączeniu z sodą i wodą, ochlapawszy przy okazji pewną grupę gapiów i imperatywów stojących wokoło radosnych smoków, brykających, kręcących się wokół własnej osi, bo dlaczego by nie?
Tłum obserwował to z widocznym zainteresowaniem, ponieważ była to niesamowicie ciekawa czynność, gdy wtem nadszedł ten, którego nikt się nie spodziewał, bo on nie jest z tej czasoprzestrzeni, tylko z zupełnie innych krain niż te, ktore potrafimy wyśnić. Dlatego też zaraz kupił pasztecik od GSP i kilka pigułek przeczyszczających, które o dziwo czyszczą nie przerywając snu, co mu bardzo pomogło gdyż bardzo chciału mu spać, ponieważ był zmęczony po wczorajszej niespodziewanej imprezie na której pojawił z poczucia obowiązku, ponieważ stryjeczna babka była ważną osobistością.
- Zibi! - krzyknął znienacka, wprawiając w zakłopotanie otaczające go osoby, które dyskretnie zaczęły odsuwać się od środka zgromadzenia, ponieważ nikt nie wiedział o co chodziło gdyż była mgła.
- Witajcie we mgule! - zakrzyknął różowy gremlin, stepując radośnie i wymachując niebieską flagą, z wielokolorową teczą ktora nie miala jednego z kolorów podstawowych, zgadnijcie co się z nim stało? Wielka to była...

Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.