Wieża sztuk

Święty Walenty i inni

Twórczość własna naszych forumowiczów

Święty Walenty i inni

Postprzez Anima Vilis » 14 lut 2013, o 16:35

Walentynkowy felieton- efekt współpracy mojej i najlepszego Łódzkiego satyryka Jarosława Turka. (więcej jego prac na http://www.rossnet.pl/Galeria/Poturecku?gaid=0&tab=pt a już wkrótce na jego własnej stronie internetowej)

14 lutego na całym świecie obchodzony jest Dzień Zakochanych, któremu patronuje Święty Walenty. Mamy więc Walentynki jako okazję do manifestowania swojej miłości na wszelkie możliwe sposoby. Warto zwrócić uwagę, że Walentynki nie rozróżniają płci, a więc – zgodnie z najnowszymi trendami obyczajowymi – mogą się odnosić zarówno do kobiet (w szczególności o imieniu Walentyna) jak i do mężczyzn (w szczególności o imieniu Walenty) i par zakochanych występujących w różnych konfiguracjach płciowych. I wszyscy są zadowoleni nie zdając sobie sprawy, kto tak naprawdę im patronuje. Bardzo możliwe, że Św. Walenty został patronem zakochanych przez pomyłkę, ponieważ tak naprawdę w ikonografii chrześcijańskiej był opiekunem ludzi chorych na epilepsję, czyli - jak kiedyś sądzono - opętanych przez diabła (ewentualnie diablicę) lub przynajmniej - w lżejszej wersji - mających kłopoty z głową. Zakochany też czasem przypomina kogoś poważnie stukniętego – miota się bez sensu, jest niezdrowo pobudzony, bredzi coś do siebie i nie bardzo wie co się z nim dzieje. Jeżeli jednak Świętemu Walentemu jako specjaliście od padaczki przypisano miłosny patronat, to powinien się nim podzielić jeszcze z Kacprem, Melchiorem i Baltazarem, ponieważ ci trzej królowie padając na twarz przed nowonarodzonym Chrystusem także uzyskali patronat nad epileptykami. To otworzyłoby możliwości znacznie dłuższego celebrowania miłości - walentynkowe imprezy mogłyby trwać od 6 stycznia (święto Trzech Króli) do 14 lutego czyli ponad miesiąc. Aż dziwne, że sprzedawcy serduszek, ciasteczek, kwiatków i błyskotek jeszcze na to nie wpadli.

Kłopoty z głową
Bywa, że osoba poważnie zakochana zupełnie traci głowę z miłości i ciężko się z nią dogadać. Jeśli jest to uczucie nieodwzajemnione, wtedy zamiast szczęścia zakochany cierpi duchowe katusze i ma kłopoty z koncentracją spowodowane takim natłokiem myśli, że aż głowa boli. I to jest moment, w którym do akcji powinien wkroczyć kolejny święty – Święty Dionizy, patron osób cierpiących na bóle głowy a występujący w ikonografii jako postać trzymająca w rękach własną, uciętą głowę. Może nawet mógłby mu towarzyszyć Św. Antoni specjalizujący się w opiece nad osobami po amputacji.

Trądzik
Jeżeli mówimy o zakochanych, zwykle myślimy o ludziach młodych, spośród których wielu może mieć jeszcze kłopoty z młodzieńczym trądzikiem. W tym przypadku mógłby pomóc Św. Franciszek patronujący osobom chorym, w szczególności cierpiącym na trąd. On jako pierwszy nie bał się całować trędowatych dając przykład innym. Jego odwaga może być wciąż inspirująca, zwłaszcza dla wielu dziewczyn mających opory przed całowaniem chłopców obsypanych pryszczami. Niepotrzebnie.

Ślepota
Chyba najbardziej wyniszczającym efektem miłości jest kompletne zaślepienie, które sprawia, że można kogoś bezgranicznie kochać nie widząc, że osoba ta jest niegodna tak wielkiego afektu. Zakochany może kiedyś przejrzeć na oczy ale zwykle potrzebuje na to sporo czasu lub wielu oddanych przyjaciół zdeterminowanych uświadomić nieszczęśnikowi, jak fatalnie ulokował swoje uczucia. W przypadku braku przyjaciół można się udać po pomoc do Archanioła Rafała pomagającego leczyć ślepców. W ludowych wierzeniach Archanioł Rafał jest utożsamiany z Aniołem Stróżem, który powinien interweniować zanim dojdzie do jakiegoś nieszczęścia ale najwyraźniej nie wyrabia się z nadmiarem pracy przez co ludzie pakują się wciąż w nowe kłopoty. Nie trzeba chyba przekonywać, że jak się ktoś zakocha, to na pomoc jest za późno.

Bóle brzucha
Jednym z najbardziej nieprzyjemnych efektów zakochania są kłopoty gastryczne. Bóle brzucha wynikają z tego, że mózg otumaniony przez miłosne feromony zupełnie nie przejmuje się wprowadzanym do organizmu pokarmem, wytwarza za mało enzymów trawiennych i w efekcie dochodzi do niestrawności. Podobne kłopoty występują także na czczo, gdy wskutek rozmyślań o obiekcie pożądania u zakochanego osobnika dochodzi do reakcji nazywanej „motylami w brzuchu”. Jest oczywiste, że przed pogrążeniem się w miłosnych marzeniach należałoby zjeść niewielki, lekkostrawny posiłek ale wszelkie doradztwo w takich przypadkach jest daremne – zakochany człowiek żadnego doradcy nie posłucha a w skrajnych przypadkach może go nawet obrzucić wyzwiskami. Wtedy nie pozostaje nic innego, jak udać się po pomoc do Świętego Erazma specjalizującego się w chorobach układu trawiennego. Święty występuje w ikonografii trzymając w rękach swoje własne jelita, więc zakładamy, że ma podstawową wiedzę anatomiczną w tym zakresie. Możliwości Św. Erazma świetnie uzupełniłby Święty Wawrzyniec jako patron piekarzy i kucharzy, odpowiedzialny za jakość spożywanych potraw. Bo nie jest tajemnicą, że z gastrycznego punktu widzenia mamy cały wachlarz reakcji - od skrajnie nieprzyjemnych niestrawności aż po ujawnienie się wilczego apetytu. Ten drugi objaw występuje w sytuacji gdy np. potencjalna wybranka zdolnościami kulinarnymi nadrabia braki w urodzie stosując strategię „przez żołądek do serca”. To zrozumiałe - przecież jedzenie jest przyjemnością stawianą na drugim miejscu zaraz po seksie. Pamiętajmy jednak, że traktowanie jedzenia jako gry wstępnej może się skończyć obżarstwem, po którym od razu przechodzimy do kolejnego z grzechów głównych jakim jest lenistwo… a nieobyczajna rozwiązłość chwilowo idzie w zapomnienie.

Podsumowując powyższe dywagacje - każdy, kto w Dniu Zakochanych chce osiągnąć spektakularny efekt powinien zdać się na odpowiedniego patrona zależnie od oczekiwań. A jest w kim wybierać. Taka protekcja przyda się również, gdy mamy nadzieję, iż na pojedynczej randce się nie skończy. Jeżeli chłopak czy dziewczyna są tak zdeterminowani, że decydują się być ze sobą do końca życia, to najlepiej niech od razu zwrócą się o pomoc do wszystkich świętych.
Obrazek
- A kiedy zaczyna się sztuka współczesna?
- Od 2 promili
Avatar użytkownika
Anima Vilis żeńska
Jednoosobowy kabaret
 
Posty: 4481
Lokalizacja: nadal Europa
Reputacja: 5103

Reklama

Re: Święty Walenty i inni

Postprzez Motopompa » 14 lut 2013, o 17:25

Fajny! Przy końcówce szczerzyłem się do monitora jak ktoś inny mógłby do sera :D
Anima Vilis napisał(a):Jeżeli chłopak czy dziewczyna są tak zdeterminowani, że decydują się być ze sobą do końca życia, to najlepiej niech od razu zwrócą się o pomoc do wszystkich świętych.

:clap:
Nie jest tak, że my, używając naszych mózgów, snujemy nasze opowieści, ale to nasze mózgi, używając opowieści, snują nas.
~ Daniel Dennett
♪♫♪♪♫•☼ ☾*♪♫.☮♡♪ (✿◠‿◠)♫❀♡♪♫•ღ♪♫•♪☾♫♪♪♫♡♡
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Corvvin jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5675
Lokalizacja: Castelldefels
Reputacja: 5786


Powrót do Wieża sztuk

-Coś wymyślę - obiecał Buog. - Jestem krasnoludem. Znamy się na pieniądzach. Znanie się na pieniądzach to właściwie moje drugie imię.
-Masz długie drugie imię.

Muzyka duszy, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników