Klejenie XIV
W międzyczasie, gdzieś w odległej galaktyce, na niewielkim księżycu mieszkał sobie mały żółto-zielony kosmita. Niestety jego marzeniem było stać się czerwono-niebieskim, pełnym świecących liści stojakiem na parasole, więc udał się do smażalni ryb i zamówił grubą rybę, która okazała się kabaczkiem, zupełnie nieświadomym tak znaczącego w skutkach życia pozaziemskiego. Jednak dziwnym trafem wkroczył do magazynu pełnego warszawskich kataryniarzy, planujących zawładnąć polskim Sejmem. Rozpoczęła się rewolucja na skalę kosmiczną, dotarła nawet na Dysk, gdzie dość szybko upadła, spowodowana podhaczeniem przez tylko z nazwy nieprzekupnych gangsterów z Wiejskiej. Wtem ktoś powiedział
- Umpa bi ba!
Ale nie było to niczym dziwnym, ponieważ oni tak mają, że włażą wciąż i nic tego nie wychodzi potem, ani też w trakcie, jak i po. Dlatego trzeba było kopnąć ich w międzyczasie zamiast się rozejrzeć dookoła - to tu, to tam, ktoś umiera a ktoś właśnie leczy kaca przy pomocy domowych nalewek, co wywołuje kolejnego kaca, który nieleczony doprowadza do trwałych zakrzywień czasoprzestrzeni, które to uniemożliwiały poruszanie się inaczej jak tylko przodem do tyłu a czasami bokiem.
Zapomniałam zostawić prezenta na święta, dlatego zostawiam Wam coś na nowy rok: cała opowieść forumowa od początku! Gdzieś chyba w połowie zaczyna się tekst którego nie ma już w pliku z poprzednich świąt. Smacznego 
sendspace:
http://www.sendspace.pl/file/36c4eec61b67944352ef55d (za miesiąc zniknie)
mój chomik:
http://chomikuj.pl/olosolo1/wszystko+i+nic