No siemka,
chciałam pochwalić się próbką limeryczno-sadystyczną, a pewnie nawet i masochistyczną, powstałą z okazji ostatniego zlotu. Oto i ona:
FERALNEGO SZAREGO WTORKU
LORD VETINARI WYNIÓSŁ W WORKU,
Z PAŁACU, WOREK ZE ZŁOTEM.
WYSYPAŁ GO NA ULICĘ. POTEM
LICZYLI TRUPY W KANTORKU.
NIE ŚMIEJCIE SIĘ Z TCHÓRZY!
BIEGAJĄ AŻ SIĘ KURZY.
UCIEKAJĄ CAŁE ŻYCIE,
NIE MAJĄ CZASU NA POŻYCIE.
[RINCEWIND BY SIĘ WKURZYŁ...]