Cmentarz Pomniejszych Bóstw

Krakowski Rynek - 25 października 2008

Dyskusje nieaktualne, spełnione prośby o pomoc itepe, czyli co się działo kiedyś na forum.

Krakowski Rynek - 25 października 2008

Postprzez Corvvin » 9 paź 2008, o 20:23

Może 25 października?
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Uczulony na szczęście
 
Posty: 2131
Lokalizacja: Białystok
Reputacja: √-1

Reklama

Re: Krakowski Rynek - 28 czerwca 2008

Postprzez Wiewiora » 9 paź 2008, o 21:09

dobry termin,ja się zgłaszam :lol:
Szczescie nie jest naturalnym stanem ludzkosci i nie da sie go osiagnac od zewnatrz..... Wierzyly ze mozna zobaczyc zycie poprzez ksiazki ale to niemozliwe,a to z tej przyczyny ze slowa przeszkadzaja.
Avatar użytkownika
Wiewiora
Mag I stopnia
 
Posty: 193
Lokalizacja: Krakow
Reputacja: 10

Re: Krakowski Rynek - 28 czerwca 2008

Postprzez Mauer » 10 paź 2008, o 17:00

Ja też, mi pasuje
Obrazek
4jola napisał(a): nasz mistrz zgryźliwości...
Mauer
Śmierć szczurów
 
Posty: 921
Lokalizacja: Kraków i okolice
Reputacja: 53

Re: Krakowski Rynek - 28 czerwca 2008

Postprzez Madlenita » 12 paź 2008, o 12:28

Myślę, że ja też, zobaczę tylko powtotne autobusy/pociągi...
Madlenita
Student Magii
 
Posty: 79
Reputacja: 0

Re: Krakowski Rynek - 25 października 2008

Postprzez Mauer » 12 paź 2008, o 18:42

Teraz tylko pytanie, gdzie sie wbijamy na kawę/herbatę/piwo ? do Od Nova? czy tam gdzie poprzednio?

i może żebyśmy znów nie pytali sie obcych długowłosych studentów co czytają weźmy coś charakterystycznego? (tak jak Wiewióra książkę Terrego?)
Obrazek
4jola napisał(a): nasz mistrz zgryźliwości...
Mauer
Śmierć szczurów
 
Posty: 921
Lokalizacja: Kraków i okolice
Reputacja: 53

Re: Krakowski Rynek - 25 października 2008

Postprzez Wiewiora » 12 paź 2008, o 19:01

Ale mi było łyso ,stara baba chodzi zagląda ludziom ,w książki,i zaczepia,Lysych i dłudowłosych,młodzieńców.Można jeszcze zamiast,,szuflandia,, chodzic i bredzić ,,Dysk ,Dysk :lol: :lol:
Szczescie nie jest naturalnym stanem ludzkosci i nie da sie go osiagnac od zewnatrz..... Wierzyly ze mozna zobaczyc zycie poprzez ksiazki ale to niemozliwe,a to z tej przyczyny ze slowa przeszkadzaja.
Avatar użytkownika
Wiewiora
Mag I stopnia
 
Posty: 193
Lokalizacja: Krakow
Reputacja: 10

Re: Krakowski Rynek - 25 października 2008

Postprzez Madlenita » 13 paź 2008, o 14:16

Chyba ksiązka Terrego to najlepszy pomysł...
A jak z godziną? Tak jak poprzednio? Ja wolałabym coś wcześniej, bo muszę wcześniej wrócić do domu...
Madlenita
Student Magii
 
Posty: 79
Reputacja: 0

Re: Krakowski Rynek - 25 października 2008

Postprzez Mauer » 13 paź 2008, o 21:50

proponuję okolice 13-14 sie zbieramy tam gdzie poprzednio? pod ratuszem (?!)
Obrazek
4jola napisał(a): nasz mistrz zgryźliwości...
Mauer
Śmierć szczurów
 
Posty: 921
Lokalizacja: Kraków i okolice
Reputacja: 53

Re: Krakowski Rynek - 25 października 2008

Postprzez Wiewiora » 14 paź 2008, o 10:47

o 14 będzie dobrze,ale spoznię się 5min,czekajcie więc na mnie(pod Ratuszem-lwy- bo nie ma hipopotamów)
Szczescie nie jest naturalnym stanem ludzkosci i nie da sie go osiagnac od zewnatrz..... Wierzyly ze mozna zobaczyc zycie poprzez ksiazki ale to niemozliwe,a to z tej przyczyny ze slowa przeszkadzaja.
Avatar użytkownika
Wiewiora
Mag I stopnia
 
Posty: 193
Lokalizacja: Krakow
Reputacja: 10

Re: Krakowski Rynek - 25 października 2008

Postprzez Madlenita » 14 paź 2008, o 20:38

A ja właśnie myślę, czy dotrę, bo nie wiem, czy jest tan pociąg o 17:45, w piątek sprawdzę, może jest coś jeszcze póxniejszego?
Madlenita
Student Magii
 
Posty: 79
Reputacja: 0

Re: Krakowski Rynek - 25 października 2008

Postprzez Corvvin » 16 paź 2008, o 13:43

Hmm kontaktowałem się z Nianią Ogg, raczej też się zjawi..
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Uczulony na szczęście
 
Posty: 2131
Lokalizacja: Białystok
Reputacja: √-1

Re: Krakowski Rynek - 25 października 2008

Postprzez Mauer » 16 paź 2008, o 18:20

wyśmienicie! Niani nigdy za wiele.
Obrazek
4jola napisał(a): nasz mistrz zgryźliwości...
Mauer
Śmierć szczurów
 
Posty: 921
Lokalizacja: Kraków i okolice
Reputacja: 53

Re: Krakowski Rynek - 25 października 2008

Postprzez Madlenita » 16 paź 2008, o 18:25

Wgląda na to, że mnie nie będzie... W niedzielę muszę być w domu, a na kilka godzin (2-3), raczej nie będę przyjeżdzać... Mam nadzieję, że odbędzie się i 3 spotkanie a na tym już będę...
Madlenita
Student Magii
 
Posty: 79
Reputacja: 0

Re: Krakowski Rynek - 25 października 2008

Postprzez Elencza » 21 paź 2008, o 19:01

A mogę prosic o powtórzenie wszystkich konkretnych informacji dużymi literami? :roll:
"Po prawej z głośnym wrzaskiem zawodu pękła cienka bariera pomiędzy namiętnym kochankiem, a kandydatem na świeżo upieczonego (za jakieś 9 miesięcy) ojca." M.Sobczak
Avatar użytkownika
Elencza żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 779
Lokalizacja: Kielce
Reputacja: 636

Re: Krakowski Rynek - 25 października 2008

Postprzez Corvvin » 21 paź 2008, o 20:41

Spotykamy się na krakowskim Rynku dnia 25 października roku pańskiego 2008

Stać będziemy pod głównym wejściem do wieży ratuszowej, pod lwami tudzież o godzinie 14 ;)

Dla ułatwienia rozpoznania warto mieć w ręce jakaś książkę Terrego, jako że się w większości nie znamy ;)

Potem udajemy się gdzieś podyskutować przy herbacie, kawie czy innym dowolnie wybranym napoju;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Uczulony na szczęście
 
Posty: 2131
Lokalizacja: Białystok
Reputacja: √-1

Następna strona

Powrót do Cmentarz Pomniejszych Bóstw

Ysabell płakała. Nie szlochała jak dama, ale łkała głośno, pociągając nosem – jakby bąble powietrza z podwodnego wulkanu ścigały się, który pierwszy dotrze na powierzchnię. Łkania wyrywały się pod ciśnieniem, dojrzałe latami nieszczęścia.
- Ehm... - powiedział Mort.
Drżała jak wodne łóżko w strefie wstrząsów sejsmicznych. Nerwowo szperała po rękawach szukając chusteczki, ale byłaby ona tak nieprzydatna jak papierowy kapelusz podczas burzy z piorunami. Próbowała coś powiedzieć, lecz wydobywała z siebie jedynie strumień spółgłosek przerywanych łkaniem.
- Ee... - powiedział Mort.
- Zapytałam: jak myślisz, ile mam lat?
- Piętnaście? - zaryzykował.
- Szesnaście – zawyła. - A wiesz, jak długo mam szesnaście lat?
- Przepraszam, ale nie ro...
- Pewnie, że nie rozumiesz. Nikt nie rozumie. - Wysiąkała nos i mimo drżenia dłoni starannie wetknęła dość mokrą chustkę z powrotem do rękawa.
- Ty możesz wyjeżdżać – powiedziała. - I jesteś tu za krótko, żeby się zorientować. Nie zauważyłeś, że czas stoi tu w miejscu? Oczywiście, coś płynie, ale to nie jest prawdziwy czas. On nie potrafi stworzyć prawdziwego czasu.
- Aha...
Kiedy znów się odezwała, mówiła cienkim głosem, spokojnie, a przede wszystkim odważnie, jak ktoś, kto mimo fatalnej sytuacji wziął się w garść, ale lada chwila może wypuścić.
- Jestem szesnastolatką od trzydziestu pięciu lat.

Mort, dodał(a) Uuu!

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron