Motopompa napisał(a):Ja to widzę tak: Mam pole. Dziki mi ryją po polu, więc albo ja będę (sporo) stratny/głodny, albo zlikwiduję dzika. A skoro już zlikwidowałem dzika, to czemu ma się marnować? Ale moje podejście do dziczyzny zawsze wyglądało:
"O! Dziczyzna! Gdzie jest nóż?"
Myślenie w zasadzie poprawne. Jedynie są wątpliwości w "zlikwiduję dzika", gdyż to jest trudne. Pismo do łowiectwa, łowiectwo przyjeżdża i obserwuje, przyjeżdża znowu, dwa razy strzeli, dziki przepłoszy (najczęściej) i zacznie popijawę, ku czci św. Huberta.szpaq napisał(a):Motopompa napisał(a):Uważacie, że człowiek, jako istota wyższa, powinien wszystkim stworzeniom być bratem i pasterzem?
raczej odpada bo jak pogodzić interesy wszystkich "braci mniejszych" i pomóc mięsożercom?
Poganie interpretowali to tak - bratem tak, ale jak zabijać, to przynajmniej w myślach przeprosić za to że zabito, oraz podziękować iż zwierzę dało pożywienie. Wtedy jakoś sensu to wszystko nabierało.

