Ulubiony strażnik, książka, miasto, chodnik, lampa, duża litera, oraz z kim najchętniej byście napili się piwa, kawy, zjedli pasztecika, podbili Lancre...
przez Tatra » 16 sty 2011, o 14:12
Obawiam się, że wskazanie ulubionej postaci jest wręcz niemożliwe. Pratchett stworzył tak wiele barwnych i ciekawych osobowości, iż wybranie jednej z nich, jako tej the best, jest bardzo nie łatwe. Wymienię więc kilka, które darzę szczególną sympatią. Rincewind oraz grono pedagogiczne NU, Śmierć, Vimes i Vetinari (ich dialogi rządzą ^^ ), Babcia Weatherwax oraz Detrytus.
Daj komuś ogień, a będzie mu ciepło przez jeden dzień, ale wrzuć go do ognia, a będzie mu ciepło do końca życia.
-

Tatra
- Student Magii
-
- Posty: 33
- Reputacja:
51
-
przez Esme Ogg » 30 sie 2011, o 10:27
Tatra napisał(a):Obawiam się, że wskazanie ulubionej postaci jest wręcz niemożliwe. Pratchett stworzył tak wiele barwnych i ciekawych osobowości, iż wybranie jednej z nich, jako tej the best, jest bardzo nie łatwe.
Zgadzam się z przedpiszczynią
Zbyt dużo ciekawych, przyjemnych w odbiorze i zróżnicowanych postaci do wyboru.
Mogłabym jako ulubionych wymienić: Susan, Śmierć, wszystkich magów ze szczególnym uwzględnieniem Myślaka i Ridcully'ego, wszystkie czarownice na czele z Babcią, Vetinariego i Gaspode.
Za to najmniej lubię członków straży. Jakoś żadna z postaci mi nie podeszła.
-
Esme Ogg
- Student Magii
-
- Posty: 8
- Reputacja:
9
-
przez Adora Belle » 30 sie 2011, o 14:55
Esme Ogg napisał(a):Za to najmniej lubię członków straży. Jakoś żadna z postaci mi nie podeszła.
A ja wręcz przeciwnie- uwielbiam Vimesa, Nobby'ego i Colona, nawet Marchewa jest znośny. W ogóle chyba podseria o straży jest moją ulubioną. W czołówce moich ulubieńców jest też Śmierć, magowie z NU, Moist von Lipwig, no i oczywiście genialny Patrycjusz.
Zapytaj mnie o szpilki!
-

Adora Belle
- Student Magii
-
- Posty: 5
- Reputacja:
12
-
Powrót do Zakład Statystyk Opiniowanych
- Muszę przyznać, że świetnie sobie radzisz, drogi chłopcze - pochwalił.
JAK SIĘ NAZYWA, KIEDY CZUJESZ SIĘ DOBRZE, JESTEŚ ZADOWOLONY I CHCIAŁBYŚ, ŻEBY TAK JUŻ ZOSTAŁO?
- Ja bym to chyba nazwał szczęściem.
W maleńkiej ciasnej kuchni, pokrytej wieloletnimi warstwami osadowymi tłuszczu, Śmierć wirował i zwijał się, ciął, kroił i smażył. Tasak błyskał w cuchnących oparach.
Otworzył drzwi na chłodne nocne powietrze, a kilkanaście kotów z sąsiedztwa wkroczyło do środka. Zachęcał je miseczkami mleka i mięsa - najlepsze kęski z zapasów Hargi, o czym na szczęście gospodarz nie miał pojęcia. Od czasu do czasu Śmierć przerywał pracę i drapał któregoś za uszami.
- Szczęście - powiedział do siebie, zdziwiony brzmieniem własnego głosu.
Mort, dodał(a) Uuu!
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników