1. urodzenie me (patrzę - dziewczynka, myślę "no to w py..ę!

, znowu coś pokręciłam!"

)
2. pierwszy dzień w liceum (wybrałam to liceum, bo tam chodził ten, com go pokochała w wakacje wcześniejsze, gdyśmy wew szpitalu na jednym oddziale leżeli - na zapalenie opon mózgowych zresztą). Spływam Ci ja po schodach onegoż liceum (wedle romansowych praw), u których to stóp (schodów - nie mych) On stoi. Patrzę... a on ubrany, już nie w pidżamę, jeno... dżymsy dołem zwężane i buty na obcasie do szpica (miłość przeszła jak ręką odjął, ale liceum zostało...)
3. (trzecie - ale tak naprawdę - pierwsze w rankingu i najgorsze. Uwaga - drastyczne. Lepiej nie czytać).
Dzień, w którym, zobaczyłam mojego sinego Brata, nie oddychającego ... wyciągniętego spod piasku.. nie bójta się - przeżył /chociaż "ni mioł prawa"/. Ale co ja przeżyłam od tego momentu przez następne 8 godzin - tego nikomu nie życzę.
1. lody, ha .. ale jakie?
2. Nie jeść - czy biegać na siłownię?
3. Z pianką czy bez? /nie chodzi o piwo!/