W moim pojęciu to mój jedyny udany (z 4-ech które mi się przydarzyły).
Agata Ferens
Konwulsja pierwsza
Skarżyć siebie przed sobą
skazać na spokój i opanowanie
bez obrońcy z urzędu
prawie jednomyślnie
(przy jednym głosie
wypłakanego sprzeciwu)
Walczyć do upadłego
przeciw własnym słowom
które jeszcze niedawno
nie były pozbawione racji
bo natrafiały na opór
Zbyt wysoki wyrok
pogodzenia z losem
wydano zaocznie
oskarżony
nie doszedł jeszcze do siebie
tym samym
stracił prawo do apelacji
w wyższej instancji rozsądku
zresztą
na pewno utrzymano by wyrok
a tak, przynajmniej
uniknięto bolesnej rewizji
nagromadzonego materiału
Jak dotąd nie udało się
wykonać wyroku
choć oskarżony przyznaje
że tak byłoby dla niego lepiej.
niestety, uporczywie unika
stawienia się
przed trybunałem egzekucyjnym
ślepo szukając innego ratunku..
