przez Marek_Sobczak » 4 maja 2011, o 17:51
Po drodze wiele myśli chodziło mu po głowie. Wymiana zdań z głosem wewnętrznym przybrała rozmiary klasycznych objawów schizofrenii.
- Może by tak parasolkę jej kupić?– zauroczę ja komentarzem, że po to by tak piękna grzywka nigdy deszczu bać się nie musiała. Albo kwiatek z klasycznym „Róża dla róży”
- Ona się nazywa Dagmarab a nie róża.
- Może się zorientować rzeczywiście. No a może czekoladki. Wszyscy lubią czekoladki.
- No tak, ale jak wyskoczy ci z tekstem, że dba o linię albo czymś takim?
- Oj to kiepski pomysł. No to może książkę.
- No tak. Ona lubi książki, ale czy w gust trafisz?
- A tam gust. Kupię Pratchetta i na pewno trafię.
- No tak, ale zarzuci Ci wtedy brak wyobraźni.
- To musi być coś wyjątkowego.
- To narysuj jej laurkę - głos wewnętrzny ugryzł się jednak w język widząc wzrok mówiący „Are You Kidding Me?” i przypominający sobie ostatnie próby wyrysowania ozdób choinkowych, zakończone interwencją policji, wydziału ruchu drogowego i mleczarza. - Ok głupi pomysł. To wiersz napisz. To jest oryginalne i odpowiednio uczci jej pamięć.
- No widzisz to nie głupie. A jaki będzie dobry rym do Dagmarab?
- Komar Arab.
- Aha... czyli wiersz nie. Poza tym w tej kwestii to nie mam co konkurować z Nianią. Niania wysmaruje czarujący limeryk ja wyskoczę z Komarem Arabem i zrobię sobie tylko obciach.
-To piosenkę. W piosenkach jesteś dobry. Napisałeś wczoraj solówkę na gitarrę.
- No tak ale...
Nie mąć tylko mów jakie chwyty?
- E e e e E d.
- No to pracowałeś mocno nad ta solówką...
- Bo to do krasnoludzkiej piosenki.
- Tej o złocie.
- A znasz jakąś inną? No ale to tłumaczy złożoność chwytów i poziom wykonania.
No dobra to piosenka się nie nadaje... To zostaje mi chyba tylko ułożyć stos z kamieni z napisem Sto lat.
- Pamiętasz jak bawiłeś się w rozbitka?
- Tak i co z tego?
- I jak chciałeś ułożyć HELP na piasku z kamieni?
- No tak... Ale byłem przekonany, że trzeba to ułożyć jako odbicie lustrzane.
- Wyszło ci PLEH.
- Wiem głupio to teraz wygląda na Google Earth... trochę kiepską renomę zrobiłem Zawadce.
- Więc nie rób teraz Dagmarze. Strach pomyśleć, co by wyszło ze STO LAT w twoim wydaniu.
- No to ja już nie mam pomysłu.
- A może zwyczajnie trochę prozy napisz. Proste życzenia bez kombinacji.
- Czyli myślisz, że jak powiem jej, że z całego serca szczerze życzę jej spełnienia marzeń, miłości od dzieciaka, męża i przyjaciół (nawet tych wirtualnych), poczucia bezpieczeństwa zarówno na burzliwych falach życia jak i w komunikacji miejskie, spełnienia ambicji, sukcesów w byciu mamą, żoną i w jakiej tylko roli przyjdzie jej się w życiu znaleźć, mnóstwa pasji i sił do samorealizacji, wiary w magię dnia następnego, w cud wschodzącego słońca,głowy pełnej pomysłów,rąk i nóg na tyle sinych by te pomysły realizować, stu lat życia w harmonii z ukochanym, zasypiania u jego boku i budzenia jego pocałunkiem, obsypywania komplementami i prezentami oraz uśmiechu od ucha do ucha, to będzie ok?
- Tak bo to prosto z serca. Ja to wiem najlepiej...
Poza tym już jesteśmy na miejscu, więc nic lepszego nie wymyślisz. To co? Ty pukasz ja mówię?
- Tak. <puk puk> -Hej ale ona Ciebie nie widzi. To jak ma cię usłyszeć.
- Zawsze się dajesz na to nabrać. Radź sobie.
We’re all stories in the end. Just make it a good one!