przez Dicey Reilly » 11 mar 2011, o 20:07
Klejenie VI:
- Wiedźmikołaju! - krzyknęła Niania Ogg, która właśnie wylądowała na jednym z knurów (świni tamtej), biegnącym beztrosko po Magrat całej w cierpiącym puddingu zrobionym z mchu i porostów zebranych ze składki mchów i porostów, zorganizowanej przez Króla Lancre wraz z powszechnie znaną i szanowaną Nianią Ogg, która wkurzona szukała Greeba śpiewając piosenkę o jeżach i przy okazji stwierdziła, że porosty tańczą do rytmu, i do taktu disco polo. Jednakżewolą sąsiedztwo wyspy, na której mieszkał szanowany przez wszystkich zjadaczy moreli łososiowobrody morelowy król. Król ten nigdy nie mył stóp, ale miał je zadbane ponieważ stosował tajemną maść wytwarzaną z mnichów na tajmeniczej górze. Mnichów tych wpierw gotowano w budyniu czekoladowym, następnie barszczu czerwonym, a gdy już byli wystarczająco kolorowi, krojono ich w plastry w kształcie rzodkiewek o idealnym 2,5-milimetrowym czubku i wypiekali je razem z Politykami, marynowanymi wcześniej w krasnoludzim sosie z roztopionego chleba krasnoludów. Maść tą nabywał w Stumilowym Lesie, od Niejakiego Krzysztofa znającego parę dziwnych Hefalumpuf i misia bez spodni , za to z bardzo małym rozumkiem. I to nie jedyne co tam spotkał bo misiowi towarzyszył Prosiaczek z Psiozłem i Roświnką.
Ta gromadka razem była swego rodzaju gangiem mającym na celu obronę moherowych beretów i zielonych kapeluszy, które miały fioletowy szal do kompletu i różowe rękawiczki z żółtymi reniferami, zrobionymi szydełkiem przez znudzoną Magrat, która pije od rana do nocy napar o właściwościach podobnych do splotu umysłów Igorów z Uberwaldu.
Tymczasem wśród krzyków wybiegających z przerażeniem z wozu, nadjeżdżającego z wielką prędkością wprost na zszokowanego króla, który miał marmoladę na Koronie, należącej wcześniej do króla Verence'a z Lancre. Marmolada była zgniłozielona, albowiem była to pleśniowa marmolada zrobiona przez sławnego konesera pleśni z zespołu Pieśni i Tańca "Roztocze", mającego swoją siedzibę naprzeciwko domku Casanundy, stojącego na jednej z trzech wysokich wież obserwacyjnych w metafizycznym niewidzialnym jaju - jaju stuletnim, a więc śmierdzącym jak stare skarpety Nobby'ego*,nieprane prawdopodobnie nigdy. Przenigdy bowiem…
*nie sądziłam, że Nobby ma jakieś nowe skarpety ;D

Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.