Makal napisał(a):Mogą się pojawiać, ale widać dzisiaj, że nie wiele otrzymuje poparcie społeczne - dziś mało jest ludzi skrajnych. Wielu ludzi jest politycznie nijakich, ma takie miałkie poglądy to i nasza polityka to ilustruje - nijakie partie, z nijakimi poglądami, nijakie podziały i nijaka władza.
W ogólności masz tutaj racje, ale co to ma do rzeczy? Sugerujesz, że tak będzie już zawsze? Koniec historii?
Rzucę tutaj jednym z moich ulubionych cytatów z Terry'ego:
Na glinianych nogach napisał(a):Jedną z zalet życia o wiele dłuższego niż przeciętne było to, że widział, jak krucha jest przyszłość. Ludzie mówią „pokój za naszych dni” albo „imperium, które przetrwa tysiąc lat”, a niecałą połowę życia później nikt już nawet nie pamięta, kim byli, nie mówiąc już o tym, co powiedzieli ani gdzie motłoch zakopał ich prochy.
Mistrzu, ale PO, tak samo jak PiS powstało z ogromnego AWS, które było mieszanką tak bezsensowną, że masakra. I wykrystalizowały się te partie już przy korycie, dlatego to miało sens - większość z tych osób po prostu albo już była przy władzy, albo łatwo im było tę władzę zdobyć, dzięki właśnie poparciu byłych głosujących na AWS. Oni nie zdobyli elektoratu dzięki Olechowskiemu czy Olszewskiemu, a po prostu elektorat AWS-u się podzielił. Więc nie widzę sytuacji analogicznej z "sąsiadową". Ci którzy rządzą, rządzą od lat i nie dadzą się tak łatwo wysiudać. Mamy przykład śp. Szmajdzińskiego, który doprowadzał mnie do białej gorączki, bo przy korycie siedział od 25 lat ponad. Nie ważne skąd wiatr zawiał, on był.
Ruchów, różnych prób zakładania nowych partii, zagospodarowywania elektoratów czy promowania nowych-starych była cała masa. Z tego większość nieudanych. Pokazałem Ci chyba wyraźnie korelację między wysokim wynikiem w wyborach prezydenckich lidera partii z jej późniejszym dobrym wynikiem w wyborach parlamentarnych.
Co zresztą nie jest trudno wytłumaczyć, choćby i tym pogardzanym owczym pędem - różni tacy ciągną do tego, kto może zagwarantować im później jakieś profity... Ludzie lubią podążać za tym popularnym, czy kierować się 'niezmarnowanym głosem'. Przykład Olszewskiego jest tu bardzo klarowny, fakt że zmarnował swoją szansę, bliscy mu współpracownicy z tego co czytałem winili za to jego charakter podobno...
To jest ucieczka Nadpatrycjuszu. Sam zacząłeś tę polemikę od zarzutu.. A teraz zmykasz tylnymi drzwiami

Ale.. żyjemy w wolnym kraju. I ja Ci tych drzwi przed nosem nie zatrzasnę
Ja nigdzie nie pisałem o tym, że jestem patriotą. Wątek patriotyzmu wyciągnęłaś w tej dyskusji Ty, swoją drogą tak trochę nie na temat w tamtym momencie, ale co tam.
Konfucjusz podobno napisał kiedyś "że naprawę państwa, trzeba zacząć od naprawy pojęć" (choć szczerze przyznam szukałem i nie mogłem się tego cytatu doszukać

) - ciężko się dyskutuje, gdy przez te same słowa rozumiemy co innego. Ja moim zdaniem nie spełniam wielu cech jakie patriota mieć powinien - zwyczajnie mam zbyt wiele rzeczy hmm gdzieś. I nie umiem się podniecić ideą narodową.
Z mojej perspektywy dyskusję zacząłem by udowodnić, że nie macie racji. Patriotyzm jest do tego niepotrzebny. To kwestia filozoficznych rozważań.