reeven napisał(a):Mi się fajnie czyta po kolei cykle, ale też nie mam zamiaru czytać każdej książki, jeśli dana książka mnie nie interesuje.
Miałam dokładnie taką politykę jak zaczynałam czytać Pratchetta i w sumie przez to dokładnie mam takie luki w cyklach

Znaczy, trochę mniejszą wagę przykładałam do koncepcji podcykli, dlatego że ja ogólnie wtedy uważałam że ważniejsze jest przeczytać niźli czytać po kolei i zdarzało mi się ogólnie czytać np drugi czy piąty tom jakiejś serii jak mi wpadł w ręce i zaciekawił, przez co często czytałam serie w kolejności nie tyle chronologicznej czy wydawniczej co takiej że tak powiem "atencyjno-dystrybucyjnej", tj: coś mnie interesowało, czytałam to coś, robiłam dochodzenie co do tego czemu coś działo się tam tak jak się działo (co zwykle oznaczało znalezienie wcześniejszego tomu) i w zależności od dostępności tomów to albo czytałam ten wcześniejszy, albo polowałam na niego czytając dalsze tomy w tym czasie

inna rzecz, że wtedy ogólnie stosunkowo dużo różnych rzeczy czytałam, w tym takich rzeczy trochę na zasadzie wyzwania, jak "Dokończyć [czytać] Niekończącą Się Historię" itp. Przez to właśnie, jako że bardzo chciałam zabrać się za Pratchetta to zaczęłam od tego, co mnie zaciekawiło opisem i potem czytałam dokładnie tą metodą co opisaną wyżej: czyli np Zbrojnych, bo chciałam zobaczyć jak pojawiła się Angua, natomiast potem Łupsa i Niucha bo akurat mi wpadły w ręce
Ale powiem ci, że mimo rereadu Niucha niby nie aż tak dawno to nie mogę sobie przypomnieć tych kawałków z PC... Może przez to, że Łupsa czytałam bardziej na świeżo? Albo że i tak zwykle czytam je obie razem? Aż chyba sprawdzę, może uda się rozwiązać zagadkę.
Fun Fact: a propos tego co Ty zwróciłaś uwage na jakieś pomieszania Pratchetta to nawiązując do tego, jak opisywałam Niewidocznych Akademików - że wyglądają jakby siadał w kawiarni i sobie pisał kawałek który akurat go natchnął do końca danej myśli, a potem te wszystkie na wpół zależne od siebie serwetki i świstki złożył razem w jedną książkę - cóż, okazuje się, że Pratchett faktycznie w ten sposób pisał. Jest to opisane w posłowie do Pasterskiej Korony jeśli się nie mylę, co odkryłam kartkując te tomy które mi było najłatwiej sięgnąć w nadziei że któryś sam się wybierze do przeczytania. Trudno mi stwierdzić, czy na tym forum jest to faktycznie nowinka czy może wszyscy to już wiedzą, bo jednak jeszcze w 2017 był tu jeszcze taki konkretniejszy ruch informacyjny z tego co widziałam, ale mnie to zaskoczyło. To samo posłowie może też odpowiadać na Twoje rozważania, bo Pratchett podobno pisał zazwyczaj więcej niż jedną książkę, właśnie takim trybem fragmentowym, więc możliwe że jakieś kawałki Niucha były pisane jeszcze przy okazji Łupsa. Podobno jednak maniacko dopracowywał swoje manuskrypty, więc myślę że jeśli się coś tam ostało, nawet zaczętego jako "napisane z rozpędu", to widać miało powód by tam być.
Inna rzecz, że jeśli cofnąć się do Vimesa ze Straż! Straż! - Vimesa wychodzącego z rynsztoku, jeszcze przedstawiając go w takim "zderomantyzowanym" świetle (tu nawiązuję do paru dyskusji, gdzie moja wizja Vimesa jako niechętnego szlachetnego bohatera zderza się z wizjami dużo bardziej szorstkimi) to w sumie pasowałoby do niego takie bratanie się z wyrachowaną ciemnością
"Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń zebranych do 18. roku życia" - A. Einstein
"Don't find fault, find a remedy; anybody can complain" - Henry Ford