Zaczęłam "Amerykańkich bogów" i nie dałam rady skończyć. Ciężko tu polubić bohaterów i wlecze się to strasznie. Daleko nie przebrnęłam. Przeczytałam za to jakąś jego książke powiązaną z "Amerykańskimi bogami", nie pamiętam tytułu, ale też się ciężko czytało, nie mogłam się wczytać do 100 strony. Jak na razie Gaiman częściej mi się nie podoba niż podoba. Tak naprawde tylko "Nigdziebądź" naprawde do mnie trafiło. Po za tym "Koralina".
Z reguły z resztą polecajki to taka chyba bardziej oriemtacyjna sprawa bo najlepiej i tak przeczytać bo każdy szuka w książkach czego innego.
