Przez tyle lat wspólnie spędzonych człowiek przyzwyczaił się do ciągłego słuchania jej głosu, a także zmęczonych, niemalże poirytowanych burczeń w ciepłe, upalne dni.
Teraz jednak milczała. Niewidzące, zgaszone oczy patrzyły w przestrzeń, nie wyrażając już żadnej emocji. Jak zwykle była cała w bieli, już nieco sfatygowanej, choć dziwnie było ją widzieć znowu pozbawioną jej licznych zdobień.
Zdobień, które zdobyła przez lata służby.
Ona, która była przy licznych rodzinnych świętach - przyszła tuż przed Pierwszą Komunią Świętą, pomagając w przygotowaniach do uroczystości. Ona zajęła się pierwszym upieczonym Sacherem. Ona miała pieczę nad różnymi smakołykami, na smutki i radości, tryumfy, święta, długie leniwe dni oraz zabiegane tygodnie. Nie raz i nie dwa czekała na kogoś z gotowym obiadem.
Było dostatecznie dużo czasu, by ją po raz ostatni oczyścić, pogładzić w pożegnalnym geście nim przyszli po nią panowie.
Kilkoro osób odprowadziło ją jeszcze wzrokiem, gdy kładli ją na wózku, zabierając w jej ostatnią podróż. Znieśli ją ze schodów i przez moment była po prostu cisza.
In memoriam of the Old Lodówka (2009-20021)
Taki sobie mały eksperyment
