Niekoniecznie o Terrym...

Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

... i niekoniecznie o fantasy...

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Nastasja » 16 lis 2009, o 22:10

bo robin hood tylko w wersji starej serialowej ma jakość :) polecam, jak kto nie zna.
i przy okazji thorgala, bo mi się zawsze z tym serialem kojarzył...
ps: też mamy łuk. prawdziwy. niestety tak pancerny że go nie napinam :P

a kto miał "Sceny z życia smoków"? to dopiero był hit :)
Avatar użytkownika
Nastasja
Student Magii
 
Posty: 42
Reputacja: 10

Reklama

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez 4jola » 16 lis 2009, o 22:43

"Sceny z życia..."znajomy humor?Wspaniała lektura,nie tylko dla dzieci.Beata Krupska,jeśli dobrze kojarzę."Przygody Euzebiusza"...
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Grom » 17 lis 2009, o 19:09

A Opowieść Pod Strasznym Tytułem i Mikołajka czyta mi się w tej chwili nawet lepiej, niż kiedyś. :) Lęku przed powrotami nie mam, najwyraźniej jako dziecko czytałem dobre książki. Albo taki zdziecinniały jestem :P
Jeśli nie zgadzasz się z powyższym postem, http://www.youtube.com/watch?v=XVCtkzIXYzQ
Avatar użytkownika
Grom
Mag I stopnia
 
Posty: 184
Lokalizacja: Lublin
Reputacja: 11

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Corvvin » 18 lis 2009, o 13:38

Hmm Robin Hooda nie lubiłem jakoś nigdy, acz dalsze losy jego towarzysza Matcha autorstwa Pacyńskiego czyli cykl Sherwood mogę spokojnie polecić ;)
Ale Robin w Kapturze przypomniał mi jedną cudowną książkę z wczesnej młodości, do której próbowałem powrócić jakiś czas temu i nie dałem rady przebrnąć przez pierwszy rozdział - Robinson Cruzoe.
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Uczulony na szczęście
 
Posty: 2131
Lokalizacja: Białystok
Reputacja: √-1

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Eoren » 18 lis 2009, o 16:13

Robinson Cruzoe.

A ja nie przebrnęłam nigdy (do końca oczywiście) i raczej źle wspominam, bo miałam szczere intencje.
Co do Robin Hooda to razem z moją grupą z anglika przedstawialiśmy takiego w języku wyżej wymienionym. Piknie było, główni aktorzy (odwiedziwszy wcześniej sklep w kostiumach wyposażonych we wspomniane zielone rajtuzy, nie, nie spodnie - rajtuzy) się narąbali, po całej scenie latały strzały, bo Robin nie umiał celowac, wycięliśmy jedną scenę, mieliśmy wspaniałą wędlinę zrobioną z rajstop i człowieka ubranego w namiot jednoosobowy a na koniec się okazało, że cała podłoga jest zasypana chlebem po uczcie butcherów. Było... hmm, pełne ekspresji. Porwaliśmy publicznośc i dostaliśmy trzecie miejsce :mrgreen: Trochę przerażające....
PS. HA-ha, you're to young to be playing with bows and arrows, boy! The foresters laughed...
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez qfas » 18 lis 2009, o 18:09

Eoren napisał(a): zielone rajtuzy, nie, nie spodnie - rajtuzy

Aż tak ze mną źle nie było, żebym po okolicy w rajtuzach biegał:). Spodnie były bezpieczniejsze.

A co do przedstawienia - uwieczniliście je może dla potomności? Z chęcią przyjrzałbym się temu występowi:).
Donnie: Dlaczego nosisz to głupie ubranko królika?
Frank: Dlaczego nosisz to głupie ubranko człowieka?
Avatar użytkownika
qfas męska
Vault Dweller
 
Posty: 910
Lokalizacja: Czewua
Reputacja: 458

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Nastasja » 18 lis 2009, o 18:31

hah, klasyczny jest "Robin Hood: ostatnia strzała", film jednogodzinny stworzony przez kabarety zielonogórskie hej ho dawno temu, jak jeszcze tryumfy zasłużone święcił kabaret Potem.
kultowe teksty jak "do what you want" albo "niedźwiedziowi podziękuj!" albo "mam troje dzieci i męża pijaka" [na co Will bodajże podał kobiecie trzy misie i flaszkę]
Avatar użytkownika
Nastasja
Student Magii
 
Posty: 42
Reputacja: 10

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Eoren » 22 lis 2009, o 14:34

A co do przedstawienia - uwieczniliście je może dla potomności? Z chęcią przyjrzałbym się temu występowi:).

Jest gdzieś nagranie i muszę je dostac. Ale mam zdjęcia to jak będę miała chwilę czasu wrzucę w luźnych dysputach. Najwyżej mi przypomnij bo skleroza nie boli...
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez 4jola » 22 lis 2009, o 15:51

No doczekać sie nie możemy!Aco do wersji "Potem" i ich przyjaciół-powinno się to obejrzeć.To bardzo zdrowo spojrzec na jakaś historię z "drugiej strony rozsądku".
Chociaz potem trudno zachować powagę na lekcji.Myśmy tak mieli po "Komikach srebrnego ekranu",Kociniak/Zaorski.Po ich interpretacji np."Wesela" ,musiałyśmy opuścić klasę...ale warto było.
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Eoren » 25 lis 2009, o 10:43

Aco do wersji "Potem" i ich przyjaciół-powinno się to obejrzeć.

Oj, nasz kabaret dużo się tych Potem-ów ograł. A ludzie świetnie reagują, bo szczerze mówiąc właściwie tego nie zanają, więc dla nich to była jakaś nowośc.
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Elencza » 29 lis 2009, o 11:06

Odbyłam dzisiejszym rankiem podróż sentymentalną, w telewizji leciała bajka "Kacze opowieści" o Sknerusie McKwaczu i jego siostrzeńcach. Tyle miłych wspomnień, tyle odcinków tej bajki obejrzanych w miłym towarzystwie...Dziś z dialogów nadal mogłam się pośmiać, a piosenka tytułowa, ech, brak słów. Słodkie lata dzieciństwa...
"Po prawej z głośnym wrzaskiem zawodu pękła cienka bariera pomiędzy namiętnym kochankiem, a kandydatem na świeżo upieczonego (za jakieś 9 miesięcy) ojca." M.Sobczak
Avatar użytkownika
Elencza żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 779
Lokalizacja: Kielce
Reputacja: 636

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Tigi » 7 sty 2010, o 05:05

u mnie jest o tyle ciekawie, że zdarza mi się teraz czytać książki, których nie czytałam jako dziecko, a do dzieci czy 'młodej młodzieży' są adresowane. np Mikołajka w całości przeczytałam dopiero 2 lata temu.

myślę, że duże znaczenie ma tutaj styl. np. stałam się zagorzałym fanem misia Paddingtona w zeszłym roku. dlaczego? bo okazało się, że ja - filolog angielski - muszę czasem rzucić okiem do słownika, żeby odświeżyć sobie jakieś słowo z wersji oryginalnej. i urzekło mnie to, że nie jest to sztucznie upraszczana książka, że mimo czasem trudniejszych słów czy konstrukcji, jest zrozumiała i przyjemna w czytaniu.

cały zeszły rok pracowałam z przedszkolakami, ucząc ich angielskiego i przekonałam się, że czasem nam - dorosłym, mniej lub bardziej - wydaje się, że dzieci czegoś nie zrozumieją, że za trudne. że wszystko na siłę musi być króciutkie i prościutkie. i wtedy niestety króciutkie i prościutkie nie wytrzymuje spotkania po latach.

ja przeżyłam takie rozczarowanie Karolem Mayem, którego jako 8-10 latka ubóstwiałam. przeczytałam dosłownie wszystko co zostało w Polsce do wtedy wydane i było jakkolwiek dostępne. a potem... no, w każdym razie więcej już nie wrócę.
"One can't believe impossible things."
"I dare say you haven't had much practice. When I was your age, I always did it for half an hour a day. Why, sometimes I've believed as many as six impossible things before breakfast.”
Avatar użytkownika
Tigi żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 789
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 1513

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Dicey Reilly » 7 sty 2011, o 15:29

Zainspirowana dyskusją czy dzieciństwo bez "Winnetou" może być szczęśliwe, myślałam założeniu tematu o książkch z dzieciństwa ale wcześniej znalazłam ten temat i pomyślałam że lepiej odkopać niż stworzyć coś podobnego...

Osobiście nie przeżyłam rozczarowań dot. powrotu do książek z dzieciństwa - do poduchy mama czytała nam m.in. Hobbita i Opowieści z Narnii, które lubię nadal kartkować. No i to dzięki nim kocham fantastykę:D Nie wyobrażam też sobie żebym podczas ponownego czytania Władcy Pierścieni zaczęła krzyczeć i uciekła uderzając się dłońmi po głowie. Bardziej dziwię się oglądając filmy które niegdyś wielbiłam. Taka "Niekończąca się opowieść" - jako dziecko wydawało mi się że to cholernie długi film a jak ostatnio się z nim zetknęłam to byłam zdumiona że tak szybko się skończył.

Obrazek
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kwestor
 
Posty: 2412
Lokalizacja: Kopalnia pomarańczy
Reputacja: 2500

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Dżon » 8 sty 2011, o 14:58

Ja odebrałem klasyczne, przedwojenne wychowanie:
Winnetou, Old Shatterhand, Old Death, Old Surehand :P To byli bohaterowie. Dzielni westmani :]

A poza tym Makuszyński był świetny.

I jeszcze miałem taką fajną książeczkę "Sceny z życia smoków". Pamięta ktoś to?
Był Smok Zygmunt z saksofonem i wyżłem niskopiennym, dwa smoki co się za murami czaiły na ludzi, małe Tortowe Smoczki Urodzinowe i makrauchenia (dla przyjaciół Henia). A poza tym była Żaba, która chciała sobie kupić pepegi :D
W taki dzień jak ten, Fryderyk Barbarossa utonął w rzece.
Jakie są Twoje plany na dziś?
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 4070
Lokalizacja: Pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 3931

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Dicey Reilly » 8 sty 2011, o 15:51

O tak! Tortowy Smok Urodzinowy ze swoją butelką był wszewspaniały, sama chciałam taki mieć. Pamiętam też że smoki miały termosy z zupą ogórkową i jeden z ostanich rysunków książki, na którym Żaba ma niebieskie wdzianko w żółte kropy... Ech, piękne czasy były...

Obrazek
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kwestor
 
Posty: 2412
Lokalizacja: Kopalnia pomarańczy
Reputacja: 2500

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Niekoniecznie o Terrym...

Cierpliwość lorda Astfgla, i tak mająca odporność kitu, w tym miejscu pękła.

Eryk, dodał(a) Kinga

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron