Cmentarz Pomniejszych Bóstw

Totalny offtop

Dyskusje nieaktualne, spełnione prośby o pomoc itepe, czyli co się działo kiedyś na forum.

Re: Totalny offtop

Postprzez Corvus26 » 6 lis 2016, o 10:21

Z jednej strony uważam że znalazłoby się wiele osób, które nie robiłby nic poza pobieraniem takiej kwoty. Może patrzę jedynie przez pryzmat Polski i w innych krajach faktycznie mentalność jest inna ale nadal jest to forma która polega na tym że jeśli pracujesz to jesteś karany przez państwo. Niby w teorii ekonomii mówi się że ludzkie potrzeby są nieograniczone więc zawsze ludzie powinni szukać źródła jak największego dochodu. W praktyce często spotykam się w pracy z osobami które wolą pobierać różnego rodzaju rodzaju zasiłki a gotowość do pracy to deklarują jeśli na start dostaną 3000zł na rękę i umowę na czas nieokreślony. Z drugiej strony gwarantowany dochód jest zdecydowanie lepszy niż obecny system, który mamy w Polsce, przynajmniej w takiej formie w jakiej planuje to wprowadzić Finlandia, czyli zastępuje wszystkie inne świadczenia socjalne. Ludzie inaczej patrzą na płacenie podatków kiedy sami coś z tych podatków dostają do ręki bo takie drogi, darmowe biblioteki itd. są mniej odczuwalne. Do tego można dużo zaoszczędzić na dystrybucji tych środków zwalniając urzędników którzy obecnie muszą decydować i sprawdzać komu zasiłek się należy a komu nie.
Motopompa napisał(a):Generalnie biorąc pod uwagę jak bardzo mechanizacja zwiększyła wydajność pracy, wydaje mi się kuriozalne, że ludzie nadal muszą pracować 40 godzin w tygodniu, żeby mieć co jeść i gdzie spać.

Właśnie dlatego że wiele z tego co zyskamy przez wzrost wydajności pracy jest zabierane przez podatki, wydawane na różne świadczenia socjalne i coraz większą armię urzędników.
Kiedy pierwszy raz w stanach liczono [url=https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzień_Wolności_Podatkowej]dzień wolności podatkowej[/url] w Stanach wypadał 22 stycznia, w 2013 roku był to już 18 kwietnia, z kolei w Polsce w 2015 roku był to 11 czerwca. Jak to piszę to coraz bardziej jestem za anarchią ;) .Godziny pracy są też w dużej mierze regulowane więc te 40h mogło tak naprawdę być za mało jeszcze X lat temu a ich zmniejszenie o powiedzmy do 39h, bo zmiany nie idą tak szybko żeby nagle pracować jeden dzień w tygodniu mniej. Do tego jeszcze każdy ma inne potrzeby jednemu wystarczy praca na pół etatu a kiedyś gdzieś przeczytałem że przeciętny milioner pracuje 12h dziennie 7 dni w tygodniu. Fajnie by było gdyby praca była znacznie bardziej elastyczna i istniałaby możliwość pracy jednego dnia 2h drugiego 10h a kiedy mamy większy wydatek to pracujemy kilka dni po 12h i dostajemy odpowiednio więcej, ale nie w każdym zawodzie tak się da. Nie wspomnę już o różnicy w zarobkach.
Detrytus napisał(a):
Motopompa napisał(a):Co sądzicie o gwarantowanym dochodzie podstawowym?

Zwiększy bezrobocie. Zwiększy inflację.

Definicja bezrobotnego to osoba która szuka pracy i nie może jej znaleźć, więc zwiększyłaby się liczba niepracujących ;) . Inflacja nadal zależałaby głównie od tego ile rząd dodrukuje sobie pieniędzy.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko?

— Albert Einstein
Avatar użytkownika
Corvus26 męska
Dziekan
 
Posty: 1712
Reputacja: 2654

Reklama

Re: Totalny offtop

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 6 lis 2016, o 13:57

Detrytus napisał(a):Ja robię dla amerykańskiej korpo.

W ostatnim amerykańskim korpo w 3 miesiące zrobiłam coś koło 5 dni nadgodzin.
No pecha miałam, nie? W niemieckim korpo po zmianie zarządu też leciały nadgodziny, bo restrukturyzacja, zwolnienia, a praca musiała być zrobiona.
Potem polska firma - nie chcę nic na ten temat mówić, ale było nieciekawie.
Mam nadzieję, że wyszłam już z tego - jestem w kolejnej polskiej firmie - i... odpukać w niemalowane, jest ok:)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: Totalny offtop

Postprzez abigail » 7 lis 2016, o 23:06

kajając się za durny wpis wiele powyżej...[zapomniałam tematu topicu :oops: ] dodam tylko, że jak mnie uczyli w liceum - bezrobocie w II RP było wypłacane tylko przez 3 miesiące - żeby... nie demoralizować.... No ale to było dawno.
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3623
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3381

Re: Totalny offtop

Postprzez Motopompa » 5 maja 2017, o 21:55

Czy jeśli w jednym zdaniu napisałem, że gram czarnymi, a w kolejnym, że czytam moją pierwszą niemiecką czytankę, to znaczy, że jestem podświadomie rasistowski w piśmie ?
Nie jest tak, że my, używając naszych mózgów, snujemy nasze opowieści, ale to nasze mózgi, używając opowieści, snują nas.
~ Daniel Dennett
♪♫♪♪♫•☼ ☾*♪♫.☮♡♪ (✿◠‿◠)♫❀♡♪♫•ღ♪♫•♪☾♫♪♪♫♡♡
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Corvvin jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5675
Lokalizacja: Castelldefels
Reputacja: 5786

Re: Totalny offtop

Postprzez Morte » 6 maja 2017, o 16:40

Strach ma wielkie oczy. Gdy pierwszy raz zobaczyłem macierz to nie wiedziałem czy uciekać gdzie pieprz rośnie, czy też modlić się żeby nikt nigdy mnie nie zapytał o nic co jest związane z macierzami. Macierz wygląda prosto. Widzisz przed oczyma kwadrat lub prostokąt wypełniony liczbami.Dla jasności mówi się o działaniach wykonywanych na macierzach jak dodawanie,mnożenie, odejmowanie itp. Ostatnio programując pomyślałem sobie, że może warto by było sprawdzić o co chodzi z tym mnożeniem wektora przez macierz. Odrobinę już wiedziałem o wektorach więc zacząłem krok po kroku zagłębiać się w tematyce macierzy. Okazało się że wcale nie są takie trudne!! Pewne rzeczy są czasem żmudne i trzeba się niekiedy posiłkować wzorami, ale macierze nie są aż tak przerażające jak to sobie wyobrażałem.
Śmierć jest łatwa, prosta, życie jest trudniejsze.
Avatar użytkownika
Morte męska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1578
Lokalizacja: Cmentarz
Reputacja: 1833

Re: Totalny offtop

Postprzez Motopompa » 6 maja 2017, o 23:13

Ano. Wiele razy miałem tak, że jakoś nie kleiłem jakiegoś fragmentu materiału z fizyki i omijałem go szerokim łukiem. A potem nastawał moment kiedy był mi zwyczajnie potrzebny i okazywało się że jak się godzinę czy dwie posiedzi, poczyta i pomyśli to nie było to takie znowu strasznie trudne.
Nie jest tak, że my, używając naszych mózgów, snujemy nasze opowieści, ale to nasze mózgi, używając opowieści, snują nas.
~ Daniel Dennett
♪♫♪♪♫•☼ ☾*♪♫.☮♡♪ (✿◠‿◠)♫❀♡♪♫•ღ♪♫•♪☾♫♪♪♫♡♡
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Corvvin jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5675
Lokalizacja: Castelldefels
Reputacja: 5786

Re: Totalny offtop

Postprzez Morte » 21 maja 2017, o 17:26

Pamiętam, że tego miesiąca dwa lata temu zacząłem uczyć się na poważnie programowania. W Kwietniu 2015 uczyłem się jeszcze bodajże TruboPascala, ale nie trwało to zbyt długo. Pamiętam, że chciałem się go uczyć bo był prosty i pisanie programów sprawiało mi przyjemność. Dziś 21 maja 2017 roku zebrało mi się na wspomnienia oraz przemyślenia odnośnie tych lat spędzonych na programowaniu.


Gdy zaczynałem w 2015 roku myślałem o programowaniu jak o czymś niezwykle trudnym, czego
mogą dokonać tylko najzdolniejsi i najinteligentniejsi ludzie.Nigdy tak o sobie nie myślałem. Zniechęcał mnie też związek między kodowaniem a matematyką. Nauka matematyki w szkole przychodziła mi z trudem. Pamiętam jednak że postanowiłem zaryzykować i zmierzyć się z całym strachem do programowania i spróbować napisać choćby prosty program. Zobaczyć jak bardzo będzie to trudne. Okres rozpoczęcia nauki wiązał się z okresem w którym szukałem jakiegoś hobby w którym mógłbym poczuć siebie samego. Rozpocząłem od totalnie przestarzałego języka Turbo Pascala by niecały miesiąc później uczyć się C++ z którym miałem do czynienia przez całe 4 miesiące. Obecnie programuję w C#, ale podstawy, których się nauczyłem w C++ nadal są aktualne i często przydatne.

Przebrnąwszy przez jakieś pierwsze tutoriale i książki wprowadzające do programowania, okazało się że kodowanie nie jest wcale aż tak trudne. Czułem głód i ciekawość związaną z programowaniem, byłem totalnie zafascynowany. Nie minęły trzy tygodnie i wiedziałem już jaki projekt chciałem zaprogramować. Chciałem napisać RPG!!! Problem z grą był taki że nie było żadnej grafiki, efektów, muzyki czy innych wodotrysków. Cały Gameplay polegał na wpisywaniu komend i czytaniu co się wydarzy po ich zaakceptowaniu. Fabuła była prosta, jesteśmy księciem i chcemy uratować księżniczkę z łap goblinów. Pamiętam że to cudo potrafiło nieźle chrupnąć. W ciągu 4 pierwszych miesięcy uczyłem się też algorytmów. Osiągnąłem wtedy swój pierwszy większy sukces, zaimplementowałem szyfr cezara. Byłem niezwykle z niego dumny.

Moja nauka głównie opiera się na książkach, tutorialach i wszystkim co mogę odnaleźć na ten temat w internecie. Nieco zyskałem poznając pewną dziewczynę, która była lepsza na tym polu i od której mogłem czerpać wiedzę.


Minęło już trochę czasu. Dziś piszę gry, które mają jakąś grafikę, menu i nie opierają się tylko na tekście. Ale gdy poznawałem coraz lepiej swoje hobby było całe mnóstwo różnych kierunków, które ciekawiły mnie mniej lub bardziej. Interesowałem się pisaniem zwykłych programów okienkowych pod Windowsa, programowaniem bardziej rozbudowanych stron internetowych, zaintrygowało mnie Arduino. Moja pasja była jak stół szwedzki z którego chciałem spróbować po trochę z każdego dania.


Bardzo ważne jest dla mnie pisanie projektów, które mnie interesują i dają mi sporo przyjemności. Zdecydowanie lepiej się uczę gdy wiem, że to co robię mnie fascynuje. Nigdy nie oglądam się na zapotrzebowanie rynku. Kiedyś bałem się popełniania błędów i uznawałem je za jakiś rodzaj kary,
dziś myślę, że gdyby nie one nie nabrałbym takiego szacunku do tego co robię i co najważniejsze nie mógłbym się rozwijać. Jednak najważniejszą kwestią podczas nauki jest to by zadawać pytania! Bez zadawania pytań nigdy nie zrobiłbym kroku do przodu i zapewne znaczyłoby to że nie jestem zainteresowany tym co robię. Przez cały okres miałem tysiące pytań i wątpliwości. Pamiętam, że jadąc porannym autobusem przez całą drogę potrafiłem googlować w poszukiwaniu odpowiedzi. Dziś zanim zasnę często robię to samo.


Nadal nie powiedziałbym, że jestem dobrym programistą. Nadal widzę że mój kod jest daleki od doskonałości, jest kiepsko zorganizowany i mógłby być bardziej czytelny. Nauka w tym zawodzie się nigdy nie kończy, ale to bardziej zaleta niż wada. Udowodniłem sobie jednak, że nawet ktoś taki jak ja może tego się nauczyć. Czuję odrobinę dumy że się nie poddałem, ale zawsze motywowało mnie też to jak dużo mogę zyskać jeżeli przez następny rok, dwa codziennie będę się oddawał tej czynności. Mam nadzieję, że za następne 2 lata będę jeszcze lepszy w tym co robię.
Śmierć jest łatwa, prosta, życie jest trudniejsze.
Avatar użytkownika
Morte męska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1578
Lokalizacja: Cmentarz
Reputacja: 1833

Re: Totalny offtop

Postprzez Motopompa » 24 maja 2017, o 07:08

Taka sytuacja, że jadę do Polski na 4 dni. Nie żebym to planował, po prostu nadarzyła się okazja – syn znajomej mamy jedzie ze Stuttgartu prosto do mojej rodzinnej miejscowości* i nazad. No i niby fajnie, tyle że jak nak naprawdę wcale a wcale jechac nie chcę. Z mojej perspektywy to po prostu ogromna strata czasu i energii, lepiej wokorzystałbym ten czas zostając w Stuttgarcie.
Z drugiej strony, to są moi rodzice, a widziałem się z nimi ostatnio w styczniu; następny raz zobaczę się w lipcu na 3-4 dni, a potem to juz chyba tylko Boże Narodzenie. A że oni ogarnęli ten przejazd, jakoś tak głupio było powiedzieć nie. Mogłem natomiast wykręcić się tym, że nie mogę bo praca mnie zatrzymuje – zamiast tego ustawiłem wszystko tak, że no problem.
Z innej strony, spędzamy ze sobą dużo za dużo czasu via skype tak czy owak. I naprawdę, nie mamy sobie już nic do powiedzenia, bo wszystko zostało powiedziane dawno temu (kilka razy). Oczywiście poza tematami, na które nikt nie schodzi i pewnie nigdy nie zejdzie.

Usłyszałem już argument, że powinienem jechac, bo raz że to rodzice, a dwa, z uwagi na to, że nadal po części fundują mi edukację, jestem niejako zobowiązany.**

Jestem prawie pewien, że wyjdzie tak jak zwykle, czyli usiądziemy i przeprowadzimy kolejną rozmowę o ni-czym, po czym dnia kolejnego, kolejna taka rozmowa przeprowadzona również zostanie.

Na koniec wychodzi na to, że bardzo nie chcę, a jadę, znalazłszy się tym samym w jakimś moralno-światopoglądowym martywm punkcie i mnie to męczy wielce.

Drogi mymłonie, co w takiej sytuacji? Należało jechać czy nie jechać? No bo niby w imię czego mam się męczyć? Czy rzeczywiście sytuacja sprowadza się do tego, że mamy niepisaną umowę, z której obie strony się wywiązują, a ja po prostu właśnie dałem ciała w negocjacjach, przystając na coś co mi jest nie na rękę?




*(no prawie, ale 7 km to nie dystans).
**Co implikuje, że po studiach mogę temat olać? Wtedy to już zupełnie się pogubię.
Nie jest tak, że my, używając naszych mózgów, snujemy nasze opowieści, ale to nasze mózgi, używając opowieści, snują nas.
~ Daniel Dennett
♪♫♪♪♫•☼ ☾*♪♫.☮♡♪ (✿◠‿◠)♫❀♡♪♫•ღ♪♫•♪☾♫♪♪♫♡♡
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Corvvin jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5675
Lokalizacja: Castelldefels
Reputacja: 5786

Re: Totalny offtop

Postprzez Morte » 24 maja 2017, o 14:20

Motopompa napisał(a):Taka sytuacja, że jadę do Polski na 4 dni. Nie żebym to planował, po prostu nadarzyła się okazja – syn znajomej mamy jedzie ze Stuttgartu prosto do mojej rodzinnej miejscowości* i nazad. No i niby fajnie, tyle że jak nak naprawdę wcale a wcale jechac nie chcę. Z mojej perspektywy to po prostu ogromna strata czasu i energii, lepiej wokorzystałbym ten czas zostając w Stuttgarcie.
Z drugiej strony, to są moi rodzice, a widziałem się z nimi ostatnio w styczniu; następny raz zobaczę się w lipcu na 3-4 dni, a potem to juz chyba tylko Boże Narodzenie. A że oni ogarnęli ten przejazd, jakoś tak głupio było powiedzieć nie. Mogłem natomiast wykręcić się tym, że nie mogę bo praca mnie zatrzymuje – zamiast tego ustawiłem wszystko tak, że no problem.
Z innej strony, spędzamy ze sobą dużo za dużo czasu via skype tak czy owak. I naprawdę, nie mamy sobie już nic do powiedzenia, bo wszystko zostało powiedziane dawno temu (kilka razy). Oczywiście poza tematami, na które nikt nie schodzi i pewnie nigdy nie zejdzie.

Usłyszałem już argument, że powinienem jechac, bo raz że to rodzice, a dwa, z uwagi na to, że nadal po części fundują mi edukację, jestem niejako zobowiązany.**

Jestem prawie pewien, że wyjdzie tak jak zwykle, czyli usiądziemy i przeprowadzimy kolejną rozmowę o ni-czym, po czym dnia kolejnego, kolejna taka rozmowa przeprowadzona również zostanie.

Na koniec wychodzi na to, że bardzo nie chcę, a jadę, znalazłszy się tym samym w jakimś moralno-światopoglądowym martywm punkcie i mnie to męczy wielce.

Drogi mymłonie, co w takiej sytuacji? Należało jechać czy nie jechać? No bo niby w imię czego mam się męczyć? Czy rzeczywiście sytuacja sprowadza się do tego, że mamy niepisaną umowę, z której obie strony się wywiązują, a ja po prostu właśnie dałem ciała w negocjacjach, przystając na coś co mi jest nie na rękę?




*(no prawie, ale 7 km to nie dystans).
**Co implikuje, że po studiach mogę temat olać? Wtedy to już zupełnie się pogubię.


Pewnie musimy się bardzo różnić przemyśleniami i ogółem spojrzeniem na pewne kwestie. Ale jestem w stanie Ci powiedzieć, że jeżeli masz normalnych, niepatologicznych rodziców, którzy się Tobą przejmują to będąc starym dziadem nie powiesz czegoś w stylu: "Zdecydowanie zbyt dużo czasu spędzałem z rodzicami." Raczej będzie na odwrót, ewentualnie twój stosunek będzie neutralny.


Kolejna sprawa, czy każda rozmowa musi dotyczyć ratowania światowej gospodarki? Zawsze można wspólnie pomilczeć i to też jest ok. Możesz pomóc mamie przy zmywaniu lub sprzątaniu po obiedzie albo tacie przy koszeniu trawy i to będzie bardziej wartościowe niż całe godziny spędzone przy Skypie. Jeżeli któryś z rodziców lubi grać w bierki to graj z nimi w bierki, jak w szachy to pograj z nimi w szachy. Jest całe mnóstwo rzeczy, które można zrobić razem i niekoniecznie trzeba przy tym gadać.


Moi rodzice irytują mnie oglądając "Na Wspólnej"(jak ja nie cierpię tego serialu. Kiedyś wypali mi oczy ), ale mimo że mam całe mnóstwo lepszych rzeczy do roboty to po prostu przyjemnie jest przysiąść z kubkiem gorącej herbaty i wspólnie coś obejrzeć. Zwyczajnie doceniam to że mogę przebywać w ich towarzystwie. Zobaczenie uśmiechu matki w rzeczywistości też jest bezcenne, żaden skype tego Ci nie zapewni. Nie wiem też jakie są twoje relacje z nimi, ale ja przykładowo pomimo tego że do mamy mogę się nie odzywać tydzień lub dwa, albo że zetnę się z nią dość poważnie to nadal czuję z nią mocną więź i wiem, że mogę jej o wielu rzeczach powiedzieć.

Nie tęsknisz ani trochę za swoim miastem lub miejscowością? Nic, ani trochę? Gdyby mnie nie było parę miesięcy w kraju to kolejną rzeczą jaką bym zrobił zaraz po spotkaniu z rodzicami byłoby odwiedzenie Gdańska. Gdzie po pierwsze wydałbym swoją ostatnią dychę zamawiając czarną wietnamską w "Kadrze", po drugie zacząłbym się szwendać po Mariackiej(zwłaszcza Mariackiej), Piwnej, Św Ducha i paru innych ulubionych miejscówkach, zjadłbym jakieś ciastka nad Motławą i oglądał Gdańsk nocą na Gradowej. Kolejnego dnia pojechałbym na wieś swojej babci w której są obłędne lasy i jezioro. Nie czujesz takiej potrzeby połażenia po ulicach, które wydeptałeś już tysiąc razy?

Ale tak naprawdę do przyjechania do Polski skłoniłby mnie zapach świeżo pieczonego chleba razowego w moim domu plus ubóstwiane przeze mnie razowe kanapki z dżemem malinowym, który sam zrobiłem z zerwanych leśnych malin.


Piszę to jednak z swojej perspektywy i twoje doświadczenia mogą być zupełnie inne, może jest coś co Cię odpycha od powrotu poza wymienionymi przez Ciebie powodami? Nie wiem jak ty, ale gdybym był na twoim miejscu to przemęczyłbym się by zrobić rodzicom przyjemność i małą niespodziankę. Jeżeli jednak tak bardzo tego nie chcesz to po prostu bym nie wracał.
Śmierć jest łatwa, prosta, życie jest trudniejsze.
Avatar użytkownika
Morte męska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1578
Lokalizacja: Cmentarz
Reputacja: 1833

Re: Totalny offtop

Postprzez 4jola » 24 maja 2017, o 21:18

Motopompa napisał(a): spędzamy ze sobą dużo za dużo czasu via skype tak czy owak

Ograniczyć skejpa.Lepiej zostawić sobie trochę niespodzianek na takie właśnie wizyty.
Motopompa napisał(a):Usłyszałem już argument, że powinienem jechac, bo raz że to rodzice, a dwa, z uwagi na to, że nadal po części fundują mi edukację, jestem niejako zobowiązany

Największa bzdura ewer. Piszę to,jako rodzic. Nigdy nie użyłabym takiego argumentu,nawet będąc osobą postronną,co jak rozumiem,miało miejsce.
Motopompa napisał(a):Drogi mymłonie, co w takiej sytuacji? Należało jechać czy nie jechać? No bo niby w imię czego mam się męczyć? Czy rzeczywiście sytuacja sprowadza się do tego, że mamy niepisaną umowę, z której obie strony się wywiązują, a ja po prostu właśnie dałem ciała w negocjacjach, przystając na coś co mi jest nie na rękę?

No,troche tak. Znaczy dałeś ciała. Ja wiem,że to rodzice i w ogóle,i w szczególe,ale nie można zmuszać się do czegoś,bo płaci się wysoką cenę - w niechęci do własnych protoplastusiów. To męczy i jest niezdrowe.
Każdy ma inny czasokres tęsknoty i potrzeby kontaktu. Ty widocznie masz dłuższy.I już
Należy być asertywnym,nawet w stosunku do rodziców.
Co komu po wizycie,jeśli nie sprawia ona frajdy?

A może jest coś,czego dawno razem nie robiliście? Może da się zrobić coś szalonego/ciekawego/miłego dla Was wszystkich?
Nie znam Twoich rodziców,więc kończę te "gdybania".
Gud lak,enyłej.
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Re: Totalny offtop

Postprzez Motopompa » 25 maja 2017, o 23:07

Morte napisał(a):Nie tęsknisz ani trochę za swoim miastem lub miejscowością? Nic, ani trochę?

Eee, nie. Nie bardzo jest za czym. Myślę, że raz na rok czy dwa absolutnie mi starczy, byle nie za długo. Najlepiej jak jest śnieg, na zachodzie takiego nie robią. Może nawet dobrze byłoby zrobić dłuższy okres nieobecnośni, a nuż miałbym jeszcze jakąś chęć poza poczuciem obowiązku :P

4jola napisał(a):Ograniczyć skejpa.Lepiej zostawić sobie trochę niespodzianek na takie właśnie wizyty.

O to to właśnie, oto klucz. Raz w tygodniu w niedzielę starczy :P


Ok, innymi słowy trzeba być jak Eight Finger Eddie i nie robić tego czego sie nie chce robić.
No tak źle jak w tym momencie to u mnie dawno nie było, brawo ja i moje decyzje :clap:

Dziękuję za odpowiedzi. Trafiłem w miejsce gdzie zderzyły się dwa moje punkty widzenia i stanęły naprzeciw siebie wmawiając mi, że ten drugi jest zły, więc potrzebowałem spojrzenia z zewnątrz.
Nie jest tak, że my, używając naszych mózgów, snujemy nasze opowieści, ale to nasze mózgi, używając opowieści, snują nas.
~ Daniel Dennett
♪♫♪♪♫•☼ ☾*♪♫.☮♡♪ (✿◠‿◠)♫❀♡♪♫•ღ♪♫•♪☾♫♪♪♫♡♡
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Corvvin jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5675
Lokalizacja: Castelldefels
Reputacja: 5786

Re: Totalny offtop

Postprzez abigail » 26 maja 2017, o 18:38

Moto: ... ja tam osobiście nakłamałabym, że mam... [wpisz dowolną infekcję, ale nie śmiertelną] i zostałabym, gdzie mi lepiej. *) To wyjście ma tę dobrą stronę, że możesz je zastosować nawet w ostatnim momencie.... :twisted: np. godzinę przed planowaną zbiórką ... :twisted:

Zmuszanie się jest bez sensu. *) A kłamstwo... no cóż, gdzieś tam w teologicznych tekstach wyczytałam (a może usłyszałam? :roll: ), że nigdzie nie ma (znaczy w dekalogu itepede), że grzechem jest kłamstwo samo w sobie... **) Przepraszam za użycie słowa "grzech" - chodziło mi o rozumienie go jako "zło";
wiara /lub nie/- to jedno, a religia, jako sposób radzenia sobie "homo sapiens" z samym sobą oraz jako system semantyczny - to drugie.... - uprzedzając Twoje (nie twierdzę, że niesłuszne) uprzedzenia w temacie do wersów powyżej :) :) :)


*) znaczy dziś - z moją świadomością jaką mam. Moja świadomość w Twoim wieku - kazałaby mi oczywiście jechać. Głupia, bidna, nieszczęśliwa i zmanipulowana istota.... [oczywiście "istota" w rozumieniu "dasein" ***)

**) uwaga: wtórna racjonalizacja! - co nie znaczy że nieużyteczna... :twisted:

***) serdecznie przepraszam za tego Heideggera - wpiernicza mi się ostatnio zupełnie nieproszony... nawet w sałatkę z ka/hik! przepraszam/pustki... :(
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3623
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3381

Re: Totalny offtop

Postprzez Motopompa » 31 maja 2017, o 22:10

Edit – proszę se kliknąć prawym i kazać sobie pokazać cały obrazek. Zmniejszać nie będę bo i nie mam pomysłu jak to zrobić szybko i bezboleśnie, a i szukac pomysłu mi się nie chce, tak samo jak robić drogą bardziej żmudną.

Oto screen z mojego YouTuba. Tak wiele komentarzy, a każdy zbędny.
Niby AI takie mądre, a jednak takie głupie.
Screen Shot 2017-05-29 at 23.29.24.png
Screen Shot 2017-05-29 at 23.29.24.png (129.84 KiB) Przeglądane 1932 razy
Nie jest tak, że my, używając naszych mózgów, snujemy nasze opowieści, ale to nasze mózgi, używając opowieści, snują nas.
~ Daniel Dennett
♪♫♪♪♫•☼ ☾*♪♫.☮♡♪ (✿◠‿◠)♫❀♡♪♫•ღ♪♫•♪☾♫♪♪♫♡♡
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Corvvin jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5675
Lokalizacja: Castelldefels
Reputacja: 5786

Re: Totalny offtop

Postprzez Morte » 3 cze 2017, o 19:59

Małe wyjaśnienie Morte = Mortimer Rictusgrin czyli jedna z ulubionych postaci z Planescape Torment. Zastanawiałem się też nad Dak'konem.
Śmierć jest łatwa, prosta, życie jest trudniejsze.
Avatar użytkownika
Morte męska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1578
Lokalizacja: Cmentarz
Reputacja: 1833

Re: Totalny offtop

Postprzez abigail » 5 cze 2017, o 09:25

hmmm... tyle zawoalowanych.. obelg[?] *) w jednym poście... [Rictusgrin, Planescape, Dak'ko] - ale ... nic to - nie dam się sprowokować ;)

*) tak na wszelki wypadek - nie wiem czy dziś jeszcze zrozumiałym jest greps "Pan mnie nie obraża?" - jako tekst pojawiający się w przypadku użycia przez interlokutora słów w języku obcym nie znanych odbiorcy
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3623
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3381

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Cmentarz Pomniejszych Bóstw

Mag bez kapelusza jest tylko smętnym osobnikiem o podejrzanym guście w doborze ubrań.

Ostatni kontynent, dodał(a) vespa

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron