Namówiłaś mnie Cudo_Tyłeczek. Forum przeglądam od kilku lat, choć nie wypowiadam się zbyt często.
Pratchett pojawił się w moim życiu w liceum, gdzieś w latach 2007-2010. Kilka moich koleżanek poczytywało go i mi polecało, więc w końcu zajrzałem do jego twórczości. Nie potrafię czytać ani oglądać niczego niż po kolei, zacząłem więc od Koloru Magii. Niespecjalnie mnie zachwyciła ta książka, ale pomyślałem, że Pratchett może jeszcze młody był, a jak na początki, to całkiem spoko. Sięgnąłem po Blask Fantastyczny i się zakochałem. Zacząłem połykać kolejne jego książki, w rozmowach z innymi, cytowałem fragmenty. Niezwykle spodobał mi się jego humor, a oprócz tego bliska jest mi filozofia, która gdzieniegdzie się pojawia. Na ile moje poglądy były kształtowane przez twórczość mistrza, nie wiem. Może raczej były potwierdzeniem doświadczeń i refleksji, czymś co je umacniało.
Czasem Świat Dysku był dla mnie ucieczką od rzeczywistości. Pamiętam, jak zbliżała się sesja, gdy studiowałem budownictwo, a ja zamiast robić projekty, to w książkach żyłem. Nie żałuję z perspektywy czasu. Rzuciłem budownictwo, którego nie potrafiłem polubić. Trochę się potułałem to tu to tam, by skończyć na psychologii na UMCS'ie. Jestem obecnie na 3. roku i wiem, że to jest moje powołanie.
Inspirujący jest dla mnie cykl o czarownicach (i głowologii), zwłaszcza o Akwili/Tiffany. Fajnie, że ktoś uznał za zaletę kłócenie się ze sobą w myślach ("drugie i trzecie myśli"). Często się łapię, że gdy z kimś rozmawiam i coś stwierdzę, to potem krytykuję moje stwierdzenie i mówię, że w sumie to nie zawsze, albo, ale można na to spojrzeć z innej strony lub jeszcze inaczej. W sumie to nie jestem pewien czy często, ale mógłbym wymienić wiele przykładów. Choć nie teraz, teraz mam pustkę w głowie, ale na pewno są. Choć z drugiej strony nasze wspomnienia potrafią się mocno zniekształcać...
Wciąż jestem zauroczony Marchewą. Długo już to trwa, więc może można to nazwać miłością? Jego zainteresowanie drugim człowiekiem, to jak wszystko się zmieniało, gdy się gdzieś pojawiał, jak wszystko stawało się dla niego tłem. A moim zdaniem, tłem dla wartości i przekonań, jakie miał. Bardzo mi się podobało to, jak działał na ludzi. Chciałbym być taki jak on.
W ostatniej książce, chlip, chlip
Mam nadzieję, że uda mi się w życiu choć trochę być podobnym do tych dwóch panów i do Tiffany.
Żeby nie było tak pompatycznie, to wrzucam na koniec cytat o kebabie (falafelu
"Jakiś... stwór wypadł z mroku.
Jest taka wyliczanka: „Ani zwierz, ani ptak, ani czerwony rak".Ten
stwór był nimi wszystkimi, a dodatkowo zawierał pewne fragmenty
nieznane nauce, koszmarom ani nawet kebabowi"
Terry Pratchett, "Niewidoczni Akademicy"