Głupio mi, że tak podkradam cudze twory, ale uwierzcie - tworzymy coś dużego

@Cudo miała okazję widzieć, prawda?
Nie będę oryginalna - Straż! Straż!
Chemia (w żadnym wypadku nie romantyczna) między nim a Vimesem po raz pierwszy pokazana dogłębnie, większość scen tej dwójki czytałam po kilka razy, często ze "ścieżką dźwiękową" w tle na słuchawkach. Miłość <3 No i oczywiście niezliczone narracje, tak, narrator umie Havelocka oddać wspaniale.
A ulubiony cytat o Vetinarim (moje serduszko nerda zostaje utulone za każdym razem):
"Stosunki między Niewidocznym Uniwersytetem i Patrycjuszem, absolutnym władcą i niemal dobroczynnym dyktatorem Ankh - Morpork, były złożone i subtelnej natury. Magowie utrzymywali, że jako słudzy wyższej prawdy nie podlegają przyziemnym prawom miejskim. Patrycjusz zgadzał się, że tak jest w istocie, ale - do licha - mają płacić podatki jak każdy. Magowie twierdzili, że jako podążający za światłem mądrości nie są winni posłuszeństwa żadnemu śmiertelnemu. Patrycjusz przyznawał, że może to być prawda, jednak są winni miastu podatek w wysokości dwustu dolarów od głowy rocznie, płatny w ratach kwartalnych. Magowie argumentowali, że uniwersytet stoi na gruncie magicznym i jest zatem wyłączony z podatków, a zresztą i tak nie da się opodatkować wiedzy. Patrycjusz odpowiadał, że da się. I że wynosi to dwieście dolarów per capita, a jeśli per capita stanowi jakiś problem, to można bez trudu zorganizować decapita. Magowie przypominali, że uniwersytet nigdy nie płacił podatków żadnym cywilizowanym władcom. Patrycjusz zaznaczał, że nie upiera się przy cywilizowanych zachowaniach.
Magowie pytali, co ze szczególnym złagodzeniem wymagań. Patrycjusz wyjaśniał, że właśnie mówi o szczególnie złagodzonych wymaganiach. Nie chcieliby się przekonać, jakie są wymagania surowe? Magowie wspominali, że był taki władca, zaraz, to chyba w Stuleciu Ważki, który usiłował nakazywać uniwersytetowi, co ma robić. Patrycjusz może przyjść i go sobie obejrzeć, jeśli ma ochotę. Patrycjusz zapewniał, że to zrobi. Naprawdę to zrobi. W końcu zgodzono się, że chociaż magowie - oczywiście - nie płacili żadnych podatków, dokonywali jednak całkowicie dobrowolnej wpłaty wysokości, powiedzmy, no, dwustu dolarów od głowy, z czystej uprzejmości, mutatis mutandis, bez dodatkowych warunków, do wykorzystania w celach ściśle niemilitarnych i akceptowalnych ekologicznie".