przez Jashmin » 8 wrz 2016, o 11:58
Trigger warning Gaimana skończone. Dobrze się czytało. Z początku - "o rany Neil, tak dawno nic nie czytałam Twojego, tęskniłam!", pod koniec zainteresowanie lokalnymi legendami i hype na "chcę poczytać więcej o historii i legendach i strasznych historiach Szkocji", ale tak ogółem, to jednak trochę gorsze niż poprzednie zbiory opowiadań.
Trzecie podejście do Amerykańskich bogów. Za pierwszym razem bardzo szybko odłożyłam - nie cierpiałam Cienia. Za drugim razem znudziłam się gdzieś w połowie - nie cierpiałam Cienia. Za trzecim razem - zabrałam się za audiobook, bo w ten sposób czytam jadąc rowerem, a nie mam nic lepszego do roboty kiedy jadę oprócz uwazania, żeby szkoccy szaleni kierowcy mnie nie zabili, więc równie dobrze mogę sobie słuchać. I to się okazało dla mnie rozwiazaniem. Lektor naprawdę fajny, potrafi nadać trochę życia we flegmatyczną narrację i flegmatycznego Cienia, którego dalej nie cierpię. No i jest w tle fajna ścieżka dźwiękowa, więc bardzo przyjemnie się słucha/czyta. W ten sposób może się okazać, że wreszcie uda mi się skończyć Amerykańskich bogów. Znaczy, bo to nie jest tak, że mi się historia nie podoba, czy nawiązania do bogów - uwielbiam mitologie i nawiązania do nich i do różnych bogów. Po prostu ten znudzony Cień doprowadza mnie do szaleństwa. Koleś, którego nic nie jest w stanie wzruszyć ani zdenerwować ani w ogóle nic. Po prostu flegma wycieka mu wszystkimi otworami ciała a ja w niej grzęznę. Nom. Ale skoro już znalazłam rozwiązanie, to nie narzekam więcej!
- Zapuść długie (włosy), zapleć warkocz, zapnij na końcu stalową klamrę i napierdalaj tym w ludzi z obrotu.
- Dobrze gada. Jeszcze do tego strój Xeny i ludzie bójcie się
Passion is good. Gets blood pumping.