Pierwszy Regał Od Wejścia

The Shepherd’s Crown / Korona Pasterza

Dyskusje o poszczególnych książkach samych w sobie

Re: The Shepherd’s Crown / Korona Pasterza

Postprzez sky » 21 maja 2016, o 01:51

Zacząłem wczoraj wieczorem od "Wolnych Ciut Ludziów", skończyłem jakąś chwilę temu na "Pasterskiej Koronie". Cztery książki jako przygotowanie i wydłużenie przed tą wyczekiwaną, przedłużenie tego momentu, w którym czyta się ostatnie zdanie i we się że to jest koniec.
Cała historia Tiffany za mną, ostatnia książka ze Świata Dysku za mną, smutno mi. Ponad 9 lat minęło odkąd czytam Pratchetta, moment przeczytania finalnej książki z całego cyklu musiał nadejść, ale zawsze jak nowe wychodziły, to była myśl, że przecież za niedługo kolejna będzie, a tu już żadnej nowej nie będzie...

Spoilery występują poniżej - choć jak ktoś wchodzi w taki temat, to musi być przygotowany

Zakończył się cykl o wiedźmach. Zaczęło się, że kobieta została magiem, skończyło się tym, że mężczyzna został kimś takim jak czarownica.
Zakończył się cykl o Tiffany. Zaczęło się od dziewczynki walczącej elfami, skończyło się na kobiecie - czarownicy, która elfy wygnała być może na dobre.
Zakończyła się też seria o Świecie Dysku. Zaczynała się od wycieczki pierwszego turysty po Dysku, a skończyła się na zwycięstwie postępu na tym płaskim świecie i zmianie starego porządku, gdzie tradycje się naginają, a żelazo łączy.

Książka mi się podobała, dobre zakończenie historii o Tiffany, nie ma cukierkowego happy endu, bo nie mogło być, nie tak ta historia się toczyła i nie takie przesłanie było. W wielu miejscach widać, że nie jest wszystko dopracowane jakby mogło być, niektóre wątki wymagałyby rozwinięcia, na które nie starczyło czasu niestety. Nasza mała wielka ciut wiedźma stała się wiedźmą wiedźm, odnalazła siebie, no i uratowała Chiny(chyba coś pomyliłem), a przede wszystkim zaprzyjaźniła się z elfem, coś czego nawet babci się nie udało. Wiem, że to przyjaźni taka lekko jak między nami w czasie grania w agentów molocha, ale jednak. Przemiana królowej średnio mi pasowała to charakteru tej postaci, ale może taki upadek "otworzył jej oczy", może chęć ratowania jednak swojego gatunku przed wyginięciem przewyższyła inne chęci, w końcu była ich Królową. Brakowało mi przy jej śmierci rozmowy ze Śmiercią, która na pewno po nią przyszedł.

Jednak wszystko to nie miałoby miejsca, gdy nie to co na początku książki. Drugi rozdział łamie serce, a trzeci tylko łagodnie dobija. Okładka trochę sugerowała, dedykacja też, wiedziałem, kiedy coś/to nastąpi, ale i tak boli jak odchodzi ulubiona postać, chusteczki zdecydowanie są potrzebne. Najgorsze było to, że nie pojawi się na końcu książki, by wygrać albo doradzić, świat jednak musiał sobie poradzić bez Babci. Podobało mi się przedstawienie jaką reakcje wywołała jej śmierć na całym Dysku, gdzie wszyscy wiedzieli, że umarła największa z przywódczyń wiedźm, których nie miały, nawet Vetinari wiedział kim była(było to do przewidzenia). Opowieść o strasznej wiedźmie, która tyle dobrego zrobiła, dobiegła końca. Odeszła madame Weatherwax. Dobranoc.
"Przeprowadzili bardzo dokładne badania, z których wynika jednoznacznie, że ludzkość stała się całkowicie bezużyteczna."
Dan Simmons "Hyperion"
„Wszechświat zbudowany jest z opowieści, nie z atomów.” Muriel Ruckeyser
Avatar użytkownika
sky męska
Skytrollik
 
Posty: 1472
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3608

Reklama

Re: The Shepherd’s Crown / Korona Pasterza

Postprzez abigail » 23 maja 2016, o 19:55

Dzięki, że uprzedziłeś :) [co do Babci] - czytałam na własną odpowiedzialność! I nie ma tu ani aronii ani resztek arachidów! [wstyd się przyznać, ale nie wiem, czy czytałeś już po polsku? Znaczy wyszło... nic to]
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3623
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3381

Re: The Shepherd’s Crown / Korona Pasterza

Postprzez Minerwa » 24 maja 2016, o 10:06

Czytam. Wiedziałam ze spojlerów, że ktoś umrze - więc jasne było, że chodzi o Babcię - albowiem, bez urazy, śmierć Niani Ogg byłaby wydarzeniem bardzo smutnym, ale nie doniosłym. To musiała być Babcia i nie było zmiłuj.
Mam ochotę zrobić koszulkę z dużym napisem "Nie płakałam po Babci Weatherwax". I mniejszymi literami, niżej "ponieważ sobie tego wyraźnie nie życzyła".
Zawsze jest jakaś podłoga do umycia.
Poświęcać własne życie, dzień po dniu, w płomieniach, poświadczając jej prawdziwość, działając dla niej, oddychając jej istotą. To właśnie religia. Cokolwiek innego to... to tylko bycie miłym. (Babcia Weatherwax)
Avatar użytkownika
Minerwa żeńska
Mag III stopnia
 
Posty: 358
Lokalizacja: Sirengard
Reputacja: 1299

Re: The Shepherd’s Crown / Korona Pasterza

Postprzez Brethil » 24 maja 2016, o 10:43

Minerwo, jak już będziesz robić koszulkę to zrób dwie, ja też chcę!
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.
[Chesterton]

"Wszystkie Małe Mi na świecie są praktycznie niezniszczalne"
Avatar użytkownika
Brethil żeńska
Pandorka
 
Posty: 3188
Lokalizacja: Festung Breslau
Reputacja: 3122

Re: The Shepherd’s Crown / Korona Pasterza

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 24 maja 2016, o 17:57

Ja też chcę!;)
(Nadal podchodzę książki, tej książki, jak pies do jeża... przecież wszyscy wiedzą, że się nie da)...
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: The Shepherd’s Crown / Korona Pasterza

Postprzez Bacha85 » 26 maja 2016, o 19:49

Troszkę naspamuję, mam nadzieję, że wybaczycie, ale jest u mnie na fanpage'u Pasterska korona do zgarnięcia :)

A nuż ktoś jeszcze nie ma ;)
Na krzewie obok, miodowy ptak gniazdo buduje skrzydlaty,
patrząc na niego wspominam, jak zabrałeś mi moje kwiaty" Closterkeller- Cyan

"Så skapte hon mig i ulven grå
Och sade jag skulle åt skogen gå" Garmarna- Vedergällningen
Avatar użytkownika
Bacha85 żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 624
Lokalizacja: Opłotki Gdańska
Reputacja: 891

Re: The Shepherd’s Crown / Korona Pasterza

Postprzez yaga » 29 maja 2016, o 13:34

Obrazek
GPI: Sew universe back together.

No one has to know you are a book reading freak.
Avatar użytkownika
yaga żeńska
Profesor NU
 
Posty: 1047
Lokalizacja: West Xylophone
Reputacja: 3968

Re: The Shepherd’s Crown / Korona Pasterza

Postprzez Detrytus » 24 cze 2016, o 13:08

No więc przeczytałem. Nie płakałem ale i tak jest to o niebo lepsze od "Pary.." Łojzicku.
Nigdy nie dyskutuj z głupcem – ludzie mogą nie zauważyć różnicy!
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Detrytus męska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1325
Lokalizacja: stąd
Reputacja: 3065

Re: The Shepherd’s Crown / Korona Pasterza

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 24 cze 2016, o 13:26

Rowniez nie plakalam. To byla piekna i godna smierc. Tez bym tak chciala.
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: The Shepherd’s Crown / Korona Pasterza

Postprzez yaga » 27 cze 2016, o 13:22

Detrytus napisał(a):i tak jest to o niebo lepsze od "Pary.." Łojzicku.

oooo tak.
GPI: Sew universe back together.

No one has to know you are a book reading freak.
Avatar użytkownika
yaga żeńska
Profesor NU
 
Posty: 1047
Lokalizacja: West Xylophone
Reputacja: 3968

Re: The Shepherd’s Crown / Korona Pasterza

Postprzez Adrianari » 18 lut 2017, o 06:51

Właśnie skończyłem czytać (no, godzinę temu). Smutno mi.
Chciałem się podzielić moimi uczuciami, refleksjami.
(Będą spojlery dalej
Smutno mi, że nie poznam tajemnicy Mefistofelesa. Ten kozioł na pewno skrywa jakąś historię. Zastanawiała mnie też Ty i miałem podejrzenia związane z babcią. Wywiad z Neilem Gaimanem rozwiał moje wątpliwości.
Wiem, że Pratchett nie był zadowolony z książki i to nie jest, nie miała być finalna wersja. Zgadzam się ze Sky'em, że przemiana Wilczej Jagody była trochę naciągana. Ja jednak do końca książki wierzyłem w zmianę relacji świat Dysku - elfy. Miałem nadzieję, że wątek królowej, wątek Goeffreya posiadającego niezwykły dar (przypominający trochę zdolności Marchewy) przyczyni się do zakończenia wojny w inny sposób. Miałem nadzieję, że Pratchett tchnie w nas trochę optymizmu, wiary do zmiany świata nie przez wojnę, lecz dzięki tkaczom spokoju i wiedźmom (mediatorom i głowologom-psychologom). A może i lepszy brak takiej końcówki? Może nie ma co się za bardzo rozmarzać, tylko trzeba brać rzeczywistość taką, jaką jest? Bo co wszechświat odpowie, gdy powiemy mu, że to nieuczciwe?* Ale chciałbym, żeby zdolności Goeffreya miały większe znaczenie.
Jako, że jestem facetem we współczesnym świecie, który coraz bardziej definiowany jest przez kobiety, które nas wychowują, uczą, a nade wszystko, od nas oczekują, podczas gdy nasi ojcowie pracują i wracają zmęczeni (tak ogólnie piszę, jest mnóstwo wyjątków, ale myślę, że w większości tak to jednak wygląda), bardzo mnie poruszył wątek starszych panów. Żałuję, że Pratchett więcej nie powiedział w tej kwestii. Wydaje mi się, że współczesny mężczyzna jest zagubiony (większość, są wyjątki), nie wie jaki ma być (kobiety mają często sprzeczne oczekiwania) i przede wszystkim nie wie, jaki chce być. Nie rozmawia z innymi mężczyznami o tym. Tam w karczmie taka dyskusja mogła by się rozpocząć.
Niektóre rzeczy zadziały się niezbyt przekonująco. Oprócz przemiany Królowej, nagłe ukazanie się prawie zupełnie innej Skorek, szybko pokonane trudności Tiffany w walce z urokiem Groszka. Nie pasowało mi też do Goeffreya udowadnianie ojcu swojej wartości. Moim zdaniem udowodnił ją sobie odchodząc i nie widzę powodu, dla którego miałby chcieć coś udowodnić ojcu (ta miotła z herbami, znakami królewskości, które leżały także na koźle). Choć pomysł z nową ochroną dla kur, dzięki której nie będzie pretekstu do zabijania lisów, bardzo mi się spodobał. Ja wiem, że Pratchett nie chciał wydania tej książki. Pewnie sam dostrzegał, że niektóre sytuacje są nieco naciągane.
Skróciłbym za to wątek przejmowania pierwszeństwa wśród czarownic. Czytając Pratchetta zazwyczaj miałem wrażenie, że czytam o naszym świecie. W tej książce przez wiele stron nie widziałem odbicia Kuli, lecz oderwany świat.
Kończąc wypowiedź, chciałem zaznaczyć, że książka mi się podobała, było kilka inspirujących i interesujących wątków. Zdaję sobie również sprawę z niedokończenia książki. To trochę jakby krytykować budowlę w fazie surowej, bez wykończenia albo nawet bez położonego jeszcze dachu. Niemniej, chciałem podzielić się swoimi odczuciami i zapytać Was, czy się z tym zgadzacie, czy nie.
*"Nie? A to przepraszam"
"Połóż pistolet na stół I uprzedzenia wyrzuć w kąt (...) To najtrudniejsze zawsze jest Powiedzieć "nie", gdy mówią "tak" Nie, nie, nie... Bądź pozytywnym wojownikiem Kiedy na ringu zostajesz sam"
Adrianari
Gorzej niż Rincewind
 
Posty: 2
Reputacja: 77

Re: The Shepherd’s Crown / Korona Pasterza

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 18 lut 2017, o 09:00

Ponawiam prośbę o przywitanie się w powitalnym:) taka świecka tradycja:)
Co do zgadzania się lub/i nie z powyższą wypowiedzią: są to Twoje przemyślenia i najważniejsze, że Ty się z nimi zgadzasz;)

Dla mnie jest to utwór niepełny, niedokończony. Nie wiem czy przeczytam drugi raz... w jakimś stopniu byłoby to bolesne.
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: The Shepherd’s Crown / Korona Pasterza

Postprzez Genoa » 25 lut 2017, o 00:00

Ja płakałam po babci, bo zwyczajnie było mi smutno. Przedtem byłam zła, bo ktoś mi zaspoilerował, że ona tam umiera no i... no jak tak można prosto w oczy spoilerem takiego kalibru?

Sama powieść bardzo mi się spodobała, choć widać pewne niedociągnięcia i zarysowane tylko wątki, których ewidentnie sir Terry nie miał już czasu/sił skończyć. Ale mocno mnie poruszyła, jak żadna z ostatnich części całego cyklu. Mimo tego niedokończenia bardzo bolesna, ciemna, trudna. Może nawet trudna do akceptacji, jak z tym wspomnianym wątkiem Wilczej Jagody - on faktycznie jest chyba najbardziej niedopracowany, ale też widzę ku czemu Terry zmierzał i to mi się bardzo podoba.

Cieszą też powroty starych znajomych i pewnych pierwotnych wątków i ich odwracanie, bardzo pratchettowskie i także budujące kołową strukturę cyklu, choć może i niedopełnioną. Ale też tym bliższą, smutnemu, życiu, które kończy się w pół słowa.

I na koniec, mnie także bardzo podoba się, że zakończenie nie jest już tak słodkie jak w poprzednim tomie. Tiffany całkiem już dorosła, choć nigdy nie była naiwnym dzieckiem.

Zdecydowanie muszę do niej wrócić, tylko jakoś ostatnio ciągle nie ma czasu, inne książki i życie go wykradają. Ale w końcu znajdę chwilę.
Avatar użytkownika
Genoa
Student Magii
 
Posty: 7
Reputacja: 117

Poprzednia strona

Powrót do Pierwszy Regał Od Wejścia

-BOISZ SIĘ UMRZEĆ?
– Nie to, że nie chcę… Właściwie to zawsze… Ale życie to nałóg, z którym bardzo trudno zerwać…

Kosiarz, dodał(a) Marek_Sobczak

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników