Motopompa napisał(a):Teraz jestem w połowie Najgorszego Człowieka na Świecie Małgorzaty Halber. Takie tam czytadło, skierowane raczej do kobiet. Niby fajnie, że pisze otwarcie o swoich uzależnieniach i o sobie i to jest całkiem zgrabnie napisane, tylko, no, jak do końca pozostanie na takim samym poziomie to będzie trochę smutno i pusto.
Właśnie skończyłem - w dalszej cześci i szczególnie zakończeniu, jest aż nadto, żeby to "takie tam czytadło" zapadło w pamięć. Nie no, serio, identyfikuję się z autorką, a że o to chyba chodziło, to muszę przyznać, że mnie kupiła. Styl trochę bije po oczach, ale tak mogło być z założenia; nawet jeśli Halber inaczej pisać nie potrafi (A przecież nie jest profesjonalną pisarką, więc nie mogę się czepiać).
Sytuacja jest taka, że autorka pisze ksiażkę, bo wyszła z nałogu i musi coś w życiu zrobić, więc pisze, i jeśli się komuś nie podoba, to trudno, nikt tu nie miał ambicji by się podobać.
Czytając sporo rzeczy się dowiedziałem*, może głównie o terapiach i ostatniej fazie nałogu.
IMO, ksiązka nie dla każdego, z uwagi na tematykę i styl (ale może się mylę? Chociaż wczoraj dowiedziałem sie że mój znajomy czyta tę książkę, co jest dosc niezwykłe, bo to człowiek, który "nie lubi czytać i w sumie nie czyta" - po prostu styl i tematyka do niego trafiły.) Za to myślę, że zadziwiająco wiele osób znalazłoby w
Najgorszym człowieku na świecie coś o sobie i dla siebie.
A teraz kończę, bo jak czytam to co napisałem to me oczy krwawią, ale nie chce mi sie nic poprawiać. Po-raa na do-bra-noc, bo już księęężyc...
*mnie też boli ta składnia.