- Pokaż no to, mój kwiatuszku - Niania wzięła do ręki zeszyt, przyniesiony jej przez trzydziestą dziewiątą wnuczkę, córkę Jasona i tej, no... do licha, czy te dziewczęta muszą mieć takie pospolite imiona? Gdyby synowa nazywała się Pudencjanna Klemencja Bisonomia, na pewno by ją zapamiętała. - I co, nie umiesz zrobić zadania o dwóch pociągach jadących z różną prędkością po tym samym torze? Przecież to proste, zderzą się tu, o, tutaj - sękaty palec postukał w jedną z kratek. Narysuj to sobie ładnie, a jak cię pani w szkole zapyta, dlaczego właśnie tu, powiedz, że babcia rzuciła w tym miejscu wyjątkowo skuteczne zaklęcie. I parę kilogramów materiałów wybuchowych. Po co? jak to po co, żebyś mogła dobrze zrobić zadanie. Nauka jest bardzo ważna. I wymaga poświęceń.
Klatch.
