Na wstępie muszę napisać, że jestem tutaj przez Shinju96. Nie, to nie był szantaż, tylko delikatna (acz sugestywna) propozycja nie do odrzucenia.
Moje początki z prozą mistrza Pratchetta związane są również z wyżej wymienioną osobą. Zaczęło się to jakoś dwa lata temu... Zanim dostałam „Pomniejsze Bóstwa” w swoje łapki, czytałam pobieżnie kilka książek ze ŚD, jednak to był zbyt wielki chaos jak na moją biedną głowę. Jednak owa książka była prezentem urodzinowym i chcąc nie chcąc musiałam ją przeczytać. Wsiąkłam. Powoli, z każdą stroną coraz bardziej. Może jeszcze wszystko do mnie nie docierało, ale czułam już to „coś”. Pokochałam Jego humor, mądrość i ogromny talent. Nie mogę się pochwalić, że przeczytałam choćby połowę ŚD, jednak jestem na dobrej drodze. Jego książki zapełniły lukę w literaturze fantasy pokazując, że może ona być czymś więcej niż tylko czystą rozrywką i potrafi również wnieść coś do życia czytelnika... Jest (i będzie) dla mnie wzorem, tak jak J.R.R. Tolkien, Agatha Christie i sir Arthur Conan Doyle.
Powinnam też coś o sobie wspomnieć. Na imię mam Agata. Jestem humanistką z powołania, (leniwą) artystką poszukującą utraconej weny, molem książkowym, kinomaniaczką, herbatoholiczką i brytofilką (ach, te seriale BBC...). Lubię czasem w coś pograć, pisać listy, chodzić do kina, otaczać się książkami. Interesuję się fantastyką, mitami, legendami, historią, innymi kulturami, komiksami, zbieraniem pocztówek, kosmosem i sztuką. Jeśli coś chcecie jeszcze wiedzieć - pytajcie śmiało.
**Elficki język jest fajny, wybaczcie.
