"Zamieć" Neala Stephensona. 10/10, polecam przeczytać natychmiastowo, niektórym już opowiadałem o książce o dostawcy pizzy. Klimat terenów byłych Stanów Zjednoczonych po rozpadzie, zgliszcza dawniej uporządkowanego państwa w chwili obecnej znajdujące się w nowym, trochę bardziej (z naszego punktu widzenia) chaotycznym ładzie, który ani przez chwilę nie dziwi bohaterów.
– Dokąd jedziemy, do Kozy czy do Mamra? – pyta pierwszy metaglina. Mówi tak, jakby chciał wsadzić do ciupy swojego partnera.
– Do Kozy, proszę! – woła D.U.
– Do Mamra! – przekrzykuje ją drugi gliniarz. Odwraca się do tyłu, szczerzy zęby przez kuloodporną szybę i napawa się swoją władzą.
Wnętrze auta rozjaśnia się od świateł, gdy mijają Kup & Siup. Wystarczy połazić trochę po parkingu sieci, by załatwić sobie niezłą opaleniznę. Problem w tym, że zaraz nadjeżdża lotny patrol GlobPały i przymyka człowieka za włóczęgostwo. Od tych wszystkich laserów uruchamiających systemy bezpieczeństwa zaczynają jarzyć się nalepki Visa i MasterCard na bocznej szybie auta.
– D.U. ma kartę kredytową – chwali się D.U. – Ile trzeba mieć, żeby wysiąść?
(...)
– Nie stać cię – oznajmia pierwszy metaglina. – Nie zapominaj, że masz na pieńku z UNGW.
– Nie musiałabym wysiadać z wozu oficjalnie. Mogłabym po prostu uciec.
– Ten patrol ma klasę! Nie popiera ucieczek! – oburza się pierwszy.
– Coś ci powiem... – odzywa się drugi. – Rzucisz nam trylion, to zawieziemy cię do Kozy, a potem targuj się z nimi.
– Pół tryliona – mówi D.U.
– Siedemset pięćdziesiąt tysięcy bilionów – targuje się gliniarz. – Ostatnie słowo. Cholera, masz kajdanki na rękach. Koniec dyskusji.
D.U. otwiera zamek błyskawiczny kieszeni na udzie. Ręką, która nie jest pokryta mazią, wyjmuje kartę kredytową i przesuwa ją przez czytnik umieszczony na oparciu przedniego siedzenia.
Until a man is twenty-five, he still thinks, every so often, that under the right circumstances he could be the baddest motherfucker in the world. If I moved to a martial-arts monastery in China and studied real hard for ten years. If my family was wiped out by Colombian drug dealers and I swore myself to revenge. If I got a fatal disease, had one year to live, and devoted it to wiping out street crime. If I just dropped out and devoted my life to being bad.
Hiro used to feel this way, too, but then he ran into Raven. In a way, this was liberating. He no longer has to worry about being the baddest motherfucker in the world. The position is taken.