Jako rasowy on-line'owy businessman się wypowiem, uhaha

.
Algorytm prosty -
paczymy wpierw, czy zakłady mają coś wspólnego z Pratchettem? Jak niet, to ignorujemy, ignorujemy

. Osobiście bardzo nie lubię agencji "reklamowych", które myślą, że wystarczy wrzucić banner i gotowe. Klient płaci, agencja zarabia, wydawca zarabia, a klient traci.
W każdym razie...
Fajnie, jak się strona fanowska utrzymuje sama, bo serwery czy domeny zawsze kosztują, ale jeśli już zarabiać, to adekwatnie, np. programem partnerskim do księgarni z wielkim napisem "kupując u tamtych, utrzymujesz tutejszych".
Tutaj należy też pomyśleć w następujących sposób: czy to ma być link aktywny czy nieaktywny, follow czy niet. Jeśli aktywny, to link prowadzący do takiej stronki może skutkować bardzo negatywnym spadkiem pozycji domeny pratchett.pl w dół, bo Google lubi patrzeć na to, co się wyświetla. Nie wspominając o PR, bo co sobie pomyśli czytelnik inteligentnej literatury, jak banner hazardowy na stronie zobaczy.
A jak już ktoś się usilnie chce reklamować, to niech podpisze umowę na udostępnienie powierzchni reklamowej, żeby w papierach było.