Po obejrzeniu pierwszego sezonu przeczytałam książki. Osobiście mi się b.podobały, chociaż zdecydowanie polecam wersję angielską, bo chyba w "Nawałnicy mieczy", w pierwszym tomie wydania polskiego dzieją się takie koszmary językowe, że trzeba czytać po kilka razy strony, żeby zrozumieć. Po raz drugi czytane w oryginale już nie bolało. A fabuła wciąga.
I bardzo smutne jest rozbijanie tomów przez polskiego wydawcę
A na serial i tak czekam, bo: ładni ludzie z długimi włosami, fryzury każdej pani, miecze, smoki i sarkazmy Tyriona.