Przypadkowo znaleziony cytat o Moggecie
"– Nie chcę być mężczyzną – oświadczył Jace. – Chcę być gniewnym nastolatkiem, który nie umie poradzić sobie z wewnętrznymi demonami i dlatego wyżywa się werbalnie na innych."
















– Hej, ty – powiedział ktoś do Murzyna. – Czy byłeś kiedy na balu maskowym?
– Nie – powiedział Murzyn. – Nie mam z tym nic wspólnego i nie wrobicie mnie w to.
– Nie o to chodzi. Jak cię kiedyś zaproszą, to idź. Grosza nie wydasz na kostium. Przewieś sobie kutasa przez ramię i powiedz: „Panie i panowie, ja jestem «Texaco Gas Station»…”.


















Po zakończeniu wojny Wuj Józef zapętał się gdzieś i nie było go dwa lata. Wreszcie odnalazł się i otworzył kancelarię adwokacką we Wrocławiu. Powodziło mu się nieźle aż do dnia, w którym musiał z urzędu bronić jakiegoś bandziora, który w ubikacji kolejowej na ścianie wykaligrafował kwiat swoich myśli: JA PIERDOLĘ ARMIĘ CZERWONĄ.
Inni, podglądający go Polacy, zawiadomili policję, która wykazała zainteresowanie stroną polityczną jego grafiki. Na sprawie sądowej wuj Józef zjawił się w świetnym humorze, rozsiewając wokół siebie wykwintną woń spirytualiów i okryty czarną togą wyglądał jak doża wenecki. Jak powiedziałem, nie mnie chodzić jego stroną ulicy.
Zaczął prokurator po wstępnym badaniu światków. Był to jednak idiota, który skończył specjalny, skrócony kurs dla oskarżycieli i formułowanie własnych myśli przychodziło mu z trudem.
– Oskarżam oskarżonego o to, że oskarżony pie… pie… – zająknął się i potoczywszy przerażonym wzrokiem po sali powiedział: – Oskarżam tego człowieka o uprawianie nierządu z Armią Radziecką. Ludzie na sali poczęli się śmiać i sędziemu z trudem udało się opanować sytuację. Oskarżony siedział nieruchomo i obojętnie oglądał swoje czarne pazury. Był spokojny: wiedział, iż tak czy inaczej dostanie swoje pięć lat i nic nie może go uratować.
Wreszcie powstał Wuj Józef i zaczął od kreślenia świetlanej sylwetki oskarżonego (...) i kiedy po długim i dramatycznym przemówieniu doszedł do lat młodzieńczych oskarżonego, tragicznym gestem wskazał na ławę, na której siedział nieszczęśnik, i zawołał:
– A kiedy w roku dwudziestym hordy bolszewickie runęły na Polskę, on pierwszy stanął w potrzebie… Chciał mówić dalej, lecz aplikant uwiesił się u jego ramienia i Wuj Józef usiadł. Rodzina oskarżonego płakała rozdzierająco; sam oskarżony jak i poprzednio siedział bez ruchu, poświęcając uwagę swym czarnym szponom. Sędzia musiał uciec się do pomocy woźnego, aby uciszyć wrzawę; w międzyczasie zadzwoniono już po policję, której przybył nowy delikwent. Sprawę jednak postanowiono doprowadzić do końca; tak więc powstał sam oskarżony i odwróciwszy się w tył, patrzył przez długą chwilę na pustą ścianę; wtedy w naszych sądach nie było już krzyży.
– Gdyby tu był krzyż – rzekł oskarżony po długiej chwili, wskazując wspaniałym gestem pustą ścianę poza sobą – to bym wyłączył. A tak, pierdolę wszystkich. Wysoki Sąd, pana prokuratora, pana sędziego…
Wuj Józef począł mu dawać rozpaczliwe znaki, chcąc jeszcze coś niecoś uratować. Oskarżony skłonił się głęboko w jego stronę i wskazał na Wuja Józefa tym samym gestem, który wykonał był Wuj, mówiąc o hordach bolszewickich. – I pana mecenasa także – dodał w sensie wyjaśnienia. Tą oto rzeczy koleją Wuj Józef powędrował do więzienia razem ze swoim klientem.









Stefan Kisielewski, Historia tubki z klejem (Felieton optymistyczny) napisał(a):[...]panuje, jak mówił Gombrowicz, "ogólna niemożność", co jedną dziurą wejdzie, to drugą wyjdzie. Jeśli jesteś zdolny, to jesteś brzydki, jeśli jesteś przystojny, to jesteś niezdolny, jeśli jesteś i przystojny, i zdolny, to nie masz czasu, a jeśli masz czas, to znów nie masz pieniędzy. Jeśli zaś jesteś i zdolny, i przystojny, a także masz czas i pieniądze, to wtedy wybucha wojna i głupi Hitler zwala ci się na łeb na długie sześć lat, a gdy Hitlera diabli wreszcie biorą, okazuje się, żeś już stary i na nic nie masz ochoty. Gdy chcesz flirtować, to musisz pracować, gdy przestajesz pracować, okazuje się, że nie ma z kim flirtować, jeśli ona ci się podoba, to ty się jej nie podobasz, a ta, której ty się podobasz, nie podoba się tobie, jeśli zaś oboje podobacie się sobie, to ty wyjedziesz, a ona przez ten czas umrze. Jeśli masz coś do powiedzenia, to nie chcą cię słuchać, a gdy już chcą cię słuchać, okazuje się, żeś zapomniał, coś miał mówić. Gdy masz wstręt do wódki, okazja gratisowego a wesołego picia nadarza ci się dzień po dniu, a gdy pragniesz się napić, okazuje się, że nie ma za co ani z kim. Gdy jesteś samotny, pies do ciebie nie przyjdzie, gdy czujesz się zmęczony i chcesz się przespać, nudziarze przyłażą jeden za drugim. Jeśli w ogóle chcesz coś w życiu zrobić, to stwierdzasz, że akurat nie ma po temu możliwości, a jeśli możliwości się otworzą, wtedy na pewno zachorujesz; po wyzdrowieniu widzisz, że nie masz już ochoty na zrobienie tego, co zamierzałeś, choć możliwości nadal są, a kiedy po pewnym czasie ochota ci powróci, okaże się, że tymczasem możliwości się ulotniły, gdy zaś z kolei możliwości wrócą -tobie wróci choroba, bo to był rak. Jeśli masz w pokerze cztery trefle z asem oraz asa kier i postanawiasz odrzucić asa kier i kupować do koloru, wtedy na pewno przyjdzie ci as pikowy, jeśli zaś przeciwnie, zdecydujesz się zrezygnować z koloru i kupować do pary asów, okaże się, że szedł piąty trefl. Życie to pasjans, który nigdy nie wychodzi.









R. L. Liboff napisał(a):W książce znajdzie czytelnik wiele pojęć wywodzących się z innych działów fizyki, z którymi musiał się już zetknąć w trakcie studiów [...] W pełni bowiem podzielam opinię mojego drogiego [...] Hartmuta Kalmana, że "fizyka nie jest kiełbasą, którą można kroić na cienkie plasterki"









R. L. Liboff napisał(a):Wyobraźmy sobie elektron jako pocisk i spróbujmy zagrać w kwantową rosyjską ruletkę









Martin Hart: So... what's the point of getting' outta bed in the morning?
Rustin Cohle: I tell myself I bear witness. But the real answer is that it's obviously my programming. And I lack the constitution for suicide.









Dan Gilbert w Stumbling on Happiness napisał(a):Perceptions are portraits, not photographs, and their form reveals the artist’s hand every bit as much as it reflects the things portrayed.
Anima napisał(a):Nie podoba mi się to, ale rozumiem. Niestety, nie mogę tego nie rozumieć.
Conrad Aiken napisał(a):then welcome death and be by death benignly welcomed
and join again in the ceaseless know-nothing
from which you awoke to the first surprise.









(...) na tym świecie nie istnieje ani szczęście, ani nieszczęście- porównujemy tylko stan obecny z tym, w jakim byliśmy. Tylko ten, kto doznał najokropniejszych niepowodzeń, zdoła odczuć najwyższe szczęście. Kto chciał umrzeć, Maksymilianie, wie, jakim skarbem jest życie.
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?









Gombrowicz w Trans-Atlantyku napisał(a):Ale Idę, Idę, bo inni tyż Idą i tak to my wzajem siebie jak owce, cielęta, na ten Pojedynek prowadziemy i próżne plany, próżne zamysły i postanowienia, gdy człowiek ludźmi przymuszony, w ludziach jak w ciemnym zagubiony Lesie. Otóż to idziesz, ale Błądzisz, i postanawiasz co, planujesz, ale Błądzisz i niby tam wedle woli swej układasz, ale Błądzisz, Błądzisz i mówisz, robisz, ale w Lesie,w Nocy, błądzisz, błądzisz...
Małgorzata Halber Najgorszy człowiek na świecie napisał(a):Poczucie winy drugiego rodzaju związane jest z poczuciem marnowania czasu i własnych mozliwości - czuję, że życie, które prowadzę, nie jest dla mnie satysfakcjonujące, ale nie wiem dokładnie na czym ten brak satysfakcji polega. Mam do siebie pretensje o brak wprowadzania zmian, chociaż tylko mgliście moge określić, na czym te zmiany mogłyby polegać.
W efekcie często zdarza się, że jestem zmęczona bez powodu, bo wiele czasu zajmuje mi karcenie siebie samej za bezproduktywne lenistwo.









Roland Topor napisał(a):Wpadłszy w gówno stwierdzamy, że panuje tam tłok, jak w metrze w godzinie szczytu.



Powrót do Niekoniecznie o Terrym...
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników