*) czekałam z Matuś na jej przyjęcie w szpitalu, czytając w zatłoczonej poczekalni i ktoś się potknął o moje nogi, no to je podciągnęłam nieco [nie odrywając się od lektury], ale po chwili znów - wniosłam oczy - i to był mój Arnold, który na pytanie me - "Co Ty wyprawiasz?!" rzekł "Podrywam Cię". Wzbudzając radość całej kolejki /nieświadomej naszej korelacji/ oraz pytanie Pana Starszego obok mnie siedzącego: "To ma być podryw?!" - a Arnold na to: "Grunt, że działa!".
