Ale o czym ma być ten wątek?
Dawno, dawno temu, tak dawno, że nie pamiętam szczegółów, ktoś powiedział, że fantastykę jest łatwo napisać, bo można tam napisać każdą bzdurę. Nie pamiętam co wtedy odpowiedziałem, ale wiem co odpowiedziałbym dziś. Otóż myślę, że fantastykę jest napisać trudniej. Przynajmniej DOBRĄ fantastykę. Dobra fantastyka powinna mieć z grubsza to samo co ma każda dobra książka. Różnica polega na tym, że książka fantastyczna rozgrywa się w jakimś wymyślonym świecie. I ten świat wykreowany przez autora musi być przedstawiony tak realnie, żebyśmy zapomnieli o jego sztuczności, żebyśmy potrafili zatopić się w nim zapominając o oczywistych bzdurach jak np magia, smoki, czy świat spoczywający na kosmicznym żółwiu.
Nie wiem czy tylko ja mam taką obsesję w wyszukiwaniu błędów. Bo może nikt inny tak nie ma i powinienem iść do lekarza? No ale to zaraz pewnie się wyjaśni.
W tym wątku każdy może wytknąć autorowi błędy. A inni mogą autora bronić. A inni mogą pozostać obojętni. Albo wcale nie czytać. Całkowita dowolność.
To na początek błąd, który znalazłem kiedyś w książce "Achaja". Błędów tam było dużo więcej. Mój kolega powiedział nawet o tej książce, że jest "nieprawdziwa psychologicznie". Ale ja przytoczę jeden błąd, dla mnie oczywisty.
Jest taki fragment, gdzie Achaja z tą czarownicą, co zapomniałem imienia, udają się do kotołaków. A potem wracają. Wracają przez pas ziemi niczyjej, gdzie nie ma nic do jedzenia. No i znajdują gniazdo z jajkami. Wydawałoby się OK. Tyle, że za kilka dni spada śnieg i zaczyna się regularna zima. Autor chyba zapomniał, że ptaki składają jaja na wiosnę. To dlatego, żeby pisklęta zdążyły do zimy urosnąć i usamodzielnić się.
Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie jest to błąd karygodny.
No, i właśnie o takich błędach ma być ten wątek.


