Przyglądam się temu wątkowi - oraz kalendarzowi naturalnie - i, jeśli można, chciałbym podzielić się pewnym spostrzeżeniem natury ogólnej, nie odnoszącym się do jakichś konkretnych tutaj wypowiedzi.
Inkryminowany kalendarz to produkt komercyjny, rodzaj przedsięwzięcia mikrobiznesowego. Jest bez znaczenia, czy ktoś na tym zarobi, czy nie - tak czy owak w założeniu twórców mieli znaleźć się nabywcy. Skoro się nie znaleźli - bo na to wygląda - to jedyne, co pozostaje, to wyciągnąć sensowną lekcję na przyszłość pt. 'wnioski z nieudanego przedsięwzięcia biznesowego'. Każdy biznes zaczyna się od pomysłu a kończy na nabywcy, wdzięcznie zwanym targetem. Czyli dobrze by było poznać odpowiedzi na pytania:
- czy sam pomysł był dobry,
- czy wykonanie pomysłu jest udane,
- czy cena jest atrakcyjna dla nabywcy, itp.
Skoro 'targety' nie wykazały zainteresowania produktem, to
ich (bo mam wrażenie, że głównie głos zabierają tu osoby bezpośrednio związane z 'projektem') należałoby poprosić o podanie powodów, dla których nie chcą tego kalendarza. To, oczywiście, wymagałoby szczerości ze strony Forumowiczów/niedoszłych nabywców oraz chęci wysłuchania ewentualnych opinii przez twórców. Rozumiem, że twórcom może być przykro, że coś tu nie wypaliło i mogą nie mieć nastroju na dodatkowe wysłuchiwanie uwag - ale w biznesie taki feedback odgrywa niezmiernie ważną rolę.
Ja w zeszłym roku kupiłem kalendarz, bo było hasło, żeby kupować, to wyjdzie taniej - jako nowy w Forum postanowiłem zrobić gest dobrej woli wobec pozostałych F-czów etc. W tym roku nie zdecydowałem się na kupno. Jeżeli pojawią się tutaj głosy innych niedoszłych nabywców, to też swoje powody podam - nie robię tego teraz, bo nie chciałbym nikomu robić przykrości (choć moja uwaga nie jest nadzwyczajnie krytyczna, a dotyczy samego pomysłu). W pierwszej kolejności powinni się jednak wypowiedzieć ci, którzy się dobrze znają z twórcami i modelkami - tak żeby wyszła z tego koleżeńska rozmowa, która wyda dobry owoc na przyszłość

A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski