Przybyłem do was ze wsi Węgierską Górką zwaną, a wsi na pewno, choćbym nie wiem jak wójt się starał. A przybyłem, co by w dyskusjach czasem udział wziąć, z nadzieją, iż może cudem jakimś kogoś całkiem namacalnego w okolicach moich żywieckich na południu kraju odnaleźć się uda co by kawę i wino wypić twarzą w twarz
Zanim jednak w gramatykę a'la Yoda wyewoluuję, skończę klasycznym "witajcie"

