No dobra, nie mam jakoś dziś fantazji do Dysku, więc będzie Dobry Omen:
W jaki sposób Crowley motywował kwiaty w swoim mieszkaniu do bujnego rozkwitu?
Niestety, z nieznanych mi przyczyn, nie mam możliwości edycji, więc zachowam się mało kulturalnie; trudno.
Crowley usłyszał, że do kwiatów się mówi, więc mówił, a dokładniej obnosił najsłabiej rosnący okaz pokazując go dokładnie wszystkim roślinkom z komentarzem w stylu "wasz kolega niestety nie dał rady", wynosił go gdzieś, a kiedy wracał, stawiał pustą donicę w widocznym miejscu.
Przyjęłam do wiadomości przekaz niewerbalny "tylko z dysku" zatem (no chyba, że tylko ja mam taką potrzebę publicznego popisywania się - wtedy temat leży):
Czemu, według Lu Tze, w pewnym wieku człowiek zaczyna wypatrywać ptaków?


