"A co gorsza, zaczęło padać. I to nader paskudnie - Babcia Morkie twierdziła, że to się nazywa deszcz ze śniegiem. W praktyce było to coś pośredniego między wodą a lodem, można by powiedzieć, że deszcz z kośćmi. Najgorsze, że znajdował on jakoś drogę do miejsc, do których nie docierał normalny deszcz"